VrooBlog

VrooBlog

Upiory wyłażące z szuflad

wtorek, 21 września 2010 20:05

Skoro minimalizm, to minimalizm. Zabrałem się za sprzątanie. Wypisałem ponad 20 lokalizacji do przejrzenia i codziennie przeglądam jedną.

To już w sumie drugi taki przegląd. 4 lata temu pisałem:

Zabawne skojarzenie. Pierwsze od 9 lat kompletne wyładowanie zawartości regałów jest dla mnie prawie otwarciem puszki Pandory. :) Różne papiery z czasów studiów, archiwa notatek z różnych projektów programistycznych, „Brief”, „Marketing w praktyce” i „Dot Com” sprzed 3-5 lat, które sobie wtedy zostawiłem „do przeczytania”. Teraz selekcjonuję to dosyć brutalnie, do kosza wyleci pewnie z 70% tych papierów. Jakim genialnym wynalazkiem jest pamięć optyczna. Jeden mały krążek DVD zmieści to wszystko co zawiera jeden wielki regał. A może i więcej. Że też nie ma łatwej metody wrzucania wszystko w format elektroniczny. :)

Ale wtedy nie przejrzałem wszystkiego. Zostały m.in. trzy szuflady, które ułożone są w sposób niemal archeologiczny. Na samym dnie papiery (i inne rzeczy, pocztówki, bilety) z liceum. Nieco wyżej – ze studiów. Najwyżej troszkę rzeczy „współczesnych”, ale mało, bo szuflady były już dostatecznie obciążone.

Czego tam nie ma! Zupełnie mnie rozwaliły klasówki z matematyki z III klasy liceum oraz kilkanaście arkuszy papieru z rozwiązaniami zadań, też z tego czasu. Po pierwsze – po co to w ogóle trzymałem? Czyżby wysiłek włożony niegdyś w przygotowanie tego miał uzasadniać przyszłą przydatność? No, dzieciom raczej tego nie dam. Po drugie – taka refleksja, że większość tych zadań (akurat była analiza przebiegu funkcji) jest dla mnie dzisiaj czarną magią. I po cholerę ja to liceum i studia kończyłem? :-) Choć fakt, że pewnie gdybym się musiał nauczyć tego dzisiaj ponownie, to nie zajęłoby mi kilku lat, a parę dni.

Jestem jeszcze bardziej selektywny – wylatuje 90%. Niewielką część, którą chcę zapamiętać, ale nie chcę jej trzymać, wrzucam na skaner.

Oto kalendarz z roku 1996. Nie mam pojęcia co to był za kurs o 15.15 i 15.30, o tym kim była Ania K. mam nawet mgliste wspomnienie, ale o żadnych urodzinach nie pamiętam. :-)

Dwie strony z kalendarza 1996 z paroma wpisami nt. kartkówek, wypracowań, kursu i urodzin Ani K.

Brak komentarzy (na razie)

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: