VrooBlog

VrooBlog

Raport z oblężonego biurka

poniedziałek, 16 stycznia 2006 20:08

Siedzę w malutkim pokoju, obłożony papierami, książkami, książkami, książkami (ileż ich jest!). Połowę zawartości wersalki zajmują płyty i kasety, które również stoją w rogu pokoju w bloku o wysokości jednego metra i takiej też szerokości. Internet udało się prowizorycznie podłączyć, ale jutro muszę więcej kabla kupić. Herbata z łyżką miodu, muzyka w słuchawkach, za ścianą dzieciak sąsiadów rzuca zabawkami, przez drzwi słyszę jak ojciec robi „wylewkę”. Tato mój ma urlop, więc postanowił zrobić generalny remont mojego pokoju, łącznie z wymianą podłogi. Całe szczęście nie wierzy w moją przydatność, dlatego poza wyniesieniem z pokoju wszystkiego nie muszę mu pomagać.

A mam do zrobienia:
– dwie oferty, które chcę wysłać jutro,
(Tu dygresja: skończyłem marketing i co? Dupa, muszę się nadal uczyć sprzedawać. Na błędach swoich niestety… Ale prawdę mówiąc to nie jest niespodzianka.)
– pomysł na nowy wpis w blogu zawodowym,
– ukończenie instrukcji obsługi do bazy, którą zrobiłem w zeszłym tygodniu,
– trochę papierów do przejrzenia.

Przekonałem się, jak to nie zawsze dobrze jest mieć dobre słuchawki. Dotąd od wyjścia muzycznego w komputerze leciał kabelek do wieży. Teraz wieża w stanie rozkładu, więc żeby posłuchać muzyki moje Sennheisery podłączyłem do komputera. No i po pierwsze głośno jak cholera. No to przeżyję, przyciszyć mogę. Ale coś jeszcze. Muzyka się skończyła, słyszę coś dziwnego w niskich rejestrach. Coś jakby echo hałasu z dysku twardego. Wyciszyłem kartę dźwiękową – nadal. Odłączyłem słuchawki – no tak. Jakieś przebicie (bo karta dźwiękowa wbudowana w płytę główną) i w arcyczułych słuchawkach HD-590 mam swój dysk twardy…

A ostatnio sporo słucham personalizowanej stacji radiowej: Pandora – Music Genome Project. Wybierasz na początku swój ulubiony zespół, a player serwuje kolejne utwory podobne do tego, co ten zespół gra. Przy każdym kolejnym kawałku zaznaczamy co się podoba, a czego nie chcemy słuchać. Polecam. :) Acha, trzeba się po jakimś czasie za darmo zarejestrować. Niby to jest dostępne tylko dla mieszkańców US, ale podałem przypadkowy „zip code” i konto na gmailu, poszło.

Zabawne skojarzenie. Pierwsze od 9 lat kompletne wyładowanie zawartości regałów jest dla mnie prawie otwarciem puszki Pandory. :) Różne papiery z czasów studiów, archiwa notatek z różnych projektów programistycznych, „Brief”, „Marketing w praktyce” i „Dot Com” sprzed 3-5 lat, które sobie wtedy zostawiłem „do przeczytania”. Teraz selekcjonuję to dosyć brutalnie, do kosza wyleci pewnie z 70% tych papierów. Jakim genialnym wynalazkiem jest pamięć optyczna. Jeden mały krążek DVD zmieści to wszystko co zawiera jeden wielki regał. A może i więcej. Że też nie ma łatwej metody wrzucania wszystko w format elektroniczny. :)

No i pudło z listami od koleżanek z epoki przedinternetowej, czyli tak sprzed 7-11 lat. Aż się boję do tego zaglądać. Ale zajrzę. Ciekawe jakie emocje wzbudzi teraz we mnie lektura tych listów.

Ostatni weekend był pełny emocji. Ale za dużo nie zastanawiałem się czy do pewnych rzeczy, osób i sytuacji „powinno się” wracać czy nie. Jak to wiąże się z Ogólnymi Zasadami i milionem innych rzeczy. Bo czy naprawdę ma to takie znaczenie?

„Chwytaj dzień choć raz w miesiącu”, to nowa vrooblowa zasada.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. rozalka

    Czy oby na pewno „dzień”? :> ;)

  2. limetka

    Właśnie testuję tę Pandorę :)

  3. J.K.

    Pandora to bardzo porządny wynalazek. Używam do zapoznawania się z jazzem i kobietami-wokalistkami ;p

  4. VrooBlog » Upiory wyłążące z szuflad

    […] już w sumie drugi taki przegląd. 4 lata temu pisałem: Zabawne skojarzenie. Pierwsze od 9 lat kompletne wyładowanie zawartości regałów jest dla mnie […]

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: