VrooBlog

VrooBlog

Trzy słowa nt. OFE vs ZUS

środa, 30 lipca 2014 23:17

W zasadzie większość było na ten temat powiedziane. Na dowolnym portalu czy blogu finansowym znajdziemy dokładne omówienia argumentów za i przeciw.

Ale nie mogę się nie wkurzyć, gdy słyszę bałamutne argumenty przeciwników OFE.

Argument 1. „Giełda to kasyno”, pozostanie w OFE to rzucenie pieniędzy emerytów na żer finansowych zawirowań.

Jeśli takie rzeczy opowiadają publicyści, ba, profesorowie SGH (pani Oręziak) to wypada tylko się załamać nad stanem edukacji ekonomicznej.

Regularne wpłaty z OFE stymulowały polską giełdę, a polska giełda jest miejscem, w którym pieniądze pozyskują polskie firmy. Zamiast dać się wykupić przez zagranicznych inwestorów, idą na giełdę i biorą pieniądze od akcjonariuszy. Coraz więcej spółek wypłaca zresztą dywidendę, a więc dzielą się swoim zyskiem z akcjonariuszami. Jeśli polskie fundusze nie będą inwestowały na polskiej giełdzie, wtedy tańsze akcje kupią fundusze norweskie i szwajcarskie i będą zarabiali na rzecz swoich, a nie naszych emerytów.

Oczywiście, na giełdach są spadki i wzrosty – i to już od setek lat. Sposób na to bywał zawsze prosty – zwiększanie części bezpiecznej portfela w miarę zbliżania się do emerytury.

Argument 2. OFE brały prowizję za to, że za nasze pieniądze kupowały obligacje państwa, czyli tak naprawdę powiększały dług publiczny.

Obligacja skarbowa jest zobowiązaniem państwa do oddania pożyczonych pieniędzy i wypłacania odsetek. Tak samo zobowiązaniem jest konto w ZUS. Tyle, że obligację można sprzedać, można zamienić, można zrolować – a zobowiązania w ZUS zostaną tylko na papierze. Jeśli polski rząd przestanie spłacać obligacje, to będzie oznaczało de facto bankructwo całego państwa. Jeśli polski rząd zmieni zasady wypłaty emerytur – a na pewno zmieni – to nic się nie stanie.

I tu jest pies pogrzebany. Zabierając z OFE połowę naszych środków i umarzając obligacje rząd nas po prostu okradł.

Poza tym to wcale nie było tak, że chytre OFE pożyczały sobie od rządu. Gdy startowała reforma emerytalna, polskie obligacje nie były tak pożądanym towarem za granicą, jak obecnie. Zgadzając się na działanie OFE – rząd po prostu upewnił się, że będzie ktoś, kto te obligacje kupi. Korzyści były więc po obu stronach.

Argument 3. Trzeba przywrócić solidarność międzypokoleniową

Reforma emerytalna 15 lat temu była właśnie po to, że dotychczasowy model nie mógł dłużej działać. Będzie coraz więcej emerytów, coraz mniej młodych ludzi i te 15 lat temu to był najwyższy czas, żeby zacząć coś z tym robić. Teraz wracamy do punktu wyjścia w sytuacji znacznie już gorszej.

Oczywiście reformę spieprzono mocno:

  • pozwolono na panoszenie się funduszom, dla których pierwsze 10 lat to było eldorado
  • pozwolono instytucjom finansowym na wypaczenie idei długoterminowego oszczędzania – te wszystkie polisy inwestycyjne, które okazują się pułapką bez wyjścia
  • nie ustalono zasad wypłat z OFE
  • nie wprowadzono sensownego III filaru, z porządnymi zachętami podatkowymi.
  • nie zreformowano emerytur ZUS-owskich, poza podniesieniem wieku, co jest krokiem desperackim.
  • nie zlikwidowano państw w państwie, którymi są KRUS i emerytury mundurowe.
  • nie wyjaśniono przede wszystkim czym jest emerytura kapitałowa i nie zapewniono, że ludzie będą wierzyli w jej przetrwanie przez dziesiątki lat. Jaki sens ma teraz oszczędzanie w IKE/IKZE, skoro zasady zmieniają się niemal co roku, za 10 lat też się może okazać, że niepotrzebnie wpłacałem tam pieniądze. Kompletny brak zaufania do tego państwa – oto co pamiętam z ostatnich 15 lat reformy emerytalnej.

Obecnie jedyna solidarność pokoleniowa jaka będzie możliwa, to zachęta do posiadania dzieci, aby te mogły kiedyś rodziców utrzymać. Bo kiedyś Polska stanie wreszcie na krawędzi zagłady finansowej i będzie trzeba wprowadzić emeryturę minimalną dla wszystkich po 70-ce, będzie to jedyne czego można oczekiwać od państwa. Pisałem o tym kiedyś: Emerytura od 67 roku życia. O co ten hałas?

Ten milion, który złożył deklaracje o pozostaniu w OFE to jakaś część świadomego społeczeństwa. Które nie daje sobie wcisnąć każdego kitu i które rozumie, że emerytury nie mogą wyłącznie zależeć od obietnic. Skutek finansowy tej decyzji będzie niewielki – bo z tych resztek które są przekazywane do funduszy za wiele się nie uzbiera. Ale może decydenci zwrócą uwagę na grupę, której „nie jest wszystko jedno”.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. andee

    AD 1.
    Giełda rosła, by od połowy 1999 r. z OFE płynął tam coraz większy strumień pieniędzy. W grudniu 2013 OFE sprzedały akcje za 1,2 mld zł -> WIG20 spadł o 6,8%. Z emeryturami w OFE jest więc tak: są duże, póki pozostają wirtualne.

    Teraz, gdy trzeba będzie znacznie więcej wypłacać (przesuwając już 10 lat przed emeryturą środki do ZUS na zasadzie suwaka), a giełdę zasilać będzie strumień pieniędzy nie od 14 mln, lecz od 1,4 mln przyszłych emerytów, kasa w OFE będzie topnieć aż miło… Tym bardziej, że OFE – po umorzeniu obligacji – mają w portfelu głównie akcje. Na początek będą więc sprzedawać je, by właśnie uzupełnić portfel o bezpieczne papiery.

    Jest jeszcze jedno zagrożenie – dziś połowę obrotów na warszawskiej giełdzie generują zagraniczni inwestorzy. W sytuacji napiętej sytuacji geopolitycznej (patrz: Rosja/Ukraina) bardziej prawdopodobne jest, że będą jednak wycofywać się z Europy Środkowej (generalnie, to oni nie rozróżniają Polski od Czech czy Węgier), niż wchodzić na rynek kraju, który kopie się z koniem (Putinem).

    AD 2.
    „Rząd nas okradł” – uwielbiam to hasło :) Państwo to nie jest obcy byt, państwo to usługi, z których korzystasz – edukacja, drogi, autostrady, policja, kultura itd. Gdyby Cię państwo nie „okradło” umarzając obligacje, to „okradło” by Cię podwyższając podatki lub jeszcze bardziej się zadłużając.

    Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że już dziś obsługa długu publicznego kosztuje nas tyle, co roczne wpływy z podatku PIT – ponad 40 mld zł. Gdyby nie wprowadzono OFE, to kosztowałaby co najmniej dwa razy mniej (mniejszy dług publiczny to niżej oprocentowane obligacje). Tak więc jeśli ktoś Cię w tym państwie od lat okrada, to OFE – nie dość, że bezpośrednio (na samych prowizjach) zarobiły przez 15 lat 20 mld zł, to jeszcze ich właściciele (na długu państwa) zarabiają mniej więcej 20 mld zł rocznie. Przez co Ty płacisz wyższy VAT, akcyzę, wyższą składkę rentową (by wymienić tylko podwyżki za czasów Tuska)…

    AD. 3 – W sumie się zgadzam, pisałem zresztą o tym tłumacząc na swoim portalu istotę systemu emerytalnego:
    http://nowepogranicze.com/index.php/wydarzenia/463-nasz-poradnik-zus-czy-ofe

  2. Magdalaena

    „nie wyjaśniono przede wszystkim czym jest emerytura kapitałowa i nie zapewniono, że ludzie będą wierzyli w jej przetrwanie przez dziesiątki lat.”

    Ale to byłaby totalna naiwność. System emerytalny w Polsce zmienia się co 10 – 15 lat, bo zmienia się sytuacja gospodarcza, demografia itp. Jeśli ktoś znał się na ubezpieczeniach, liczył się ze zmianami przepisów.

  3. bartoszcze

    „Regularne wpłaty z OFE stymulowały polską giełdę” – czyli kursy akcji rosły tylko dlatego że OFE kupowały je od siebie coraz drożej.

  4. Vroo

    Wartość polskich przesiębiorstw rosła, a udziały w nich mieli (no, mają wciąż) polscy emeryci, korzystają również z dywidend, które coraz więcej firm wypłaca. Nie było „kupowania od siebie”, bo każdego roku na giełdę wchodziło sporo nowych firm, które z pieniędzy funduszy pozyskiwały kapitał. To tak działa na całym świecie, bo inwestycja w giełdę jest de facto inwestycją w gospodarkę.

    Oczywiście powierzone zadanie OFE realizowały jak najtańszym kosztem, bo te ich inwestycje były bardzo pasywne i niewiele się przymierzało do ingerencji w działanie posiadanych firm.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: