VrooBlog

VrooBlog

W świecie pełnym niewolników

czwartek, 1 września 2016 20:49

handcuffs-1469317-1280x960

Chciałbym robić zakupy w sklepach, gdzie pracują ludzie, znający się na rzeczy, chcący pomóc w wyborze i zadowoleni ze swojego zajęcia.

Chciałbym chodzić do restauracji, gdzie kelnerzy czują powołanie do swojej pracy, a nie są do niej zmuszeni, bo innej nie znaleźli.

Chciałbym być wożony przez kierowców autobusów i taksówek, którzy tę pracę wybrali i nie jest ona dla nich ciężarem, nie muszą swoich frustracji wyżywać na pasażerach.

Chciałbym, dzwoniąc na infolinię, aby konsultanci chcieli rozwiązać moją sprawę i nie odliczali tylko godzin i minut do końca tej udręki za minimalną stawkę w agencji pracy tymczasowej.

Ba, chciałbym żeby ochroniarze w marketach nie wyglądali na takich, którzy sami potrzebują ochrony przed wypadkami życia, bo przecież są na rencie.

A wiemy jak jest.

Wyobraź sobie, że żyjesz w roku 1840 i jakkolwiek by to w tamtych czasach nie brzmiało absurdalnie, odwiedzasz znajomego w Stanach. Zaprasza cię do domu na wsi, bo przecież w miastach głośno, brudno, pełno ludzi. Jedziecie wygodną drogą, wzdłuż pól bawełny, po których uwijają się czarnoskórzy ludzie. Nie podnoszą nawet głowy. Czarnoskóra kucharka przynosi wam do stołu jedzenie, czarnoskóra pokojówka umili ci dzień i noc. Czy będziesz protestował, czy jednak uznasz to za normalny element twojego życia?

A czy dzisiejszy świat tak mocno się różni?

Czy wielka jest różnica między dawnym niewolnikiem, tym, który nie miał wolności osobistej – a dzisiejszym – który nie ma wolności ekonomicznej?

Większość podstawowych prac dziś w Polsce pozwala ledwie na przeżycie. Wyjeżdżając do Anglii można sie utrzymać z pracy na zmywaku i jeszcze odłożyć, u nas ledwo wystarczy na podstawowe opłaty. Pracodawcy uznają, że to jest OK, aby płacić jak najmniej i szukać sztuczek prawnych w celu ominięcia np. ZUS, bo przecież chętni zawsze się znajdą, rynek – mówią – reguluje wszystko. Pracownik jako „zasób ludzki” ma być maksymalnie efektywny w stosunku do zaangażowanych środków, a o jakości tej pracy – szczególnie tak niemierzalnej jak w usługach się nie myśli.

Oczywiście, pracownicy sami czasami się w to niewolnictwo wpędzają. W skali jednostki, wiele osób jest w głębokiej dupie na własne życzenie. Brak myślenia o przyszłości, brak nawyków oszczędzania, nawet ci, którzy zarabiają więcej niż pensja minimalna nie potrafią odłożyć 1000 zł na czarną godzinę – w efekcie nie ma wyboru i trzeba podjąć jakiekolwiek zajęcie.

Mówi się wiele o niesprawiedliwości na polskim rynku pracy, ale w dyskusjach nad formami zatrudnienia znika często to co najważniejsze. Jakie ma być to podejście do naszej pracy? Chciałbym, aby ludzie wokół mnie, z którymi stykam się na co dzień nie czuli się jak niewolnicy. Jak możemy to zrobić?

Czy jest to wyłącznie kwestia pensji? Nie wierzę że coś da zmuszanie pracodawców do podniesienia płacy minimalnej. Zatrudnienie pracownika za te ok. 1350 zł netto, to dziś koszt ponad 2200 zł. Nie jest to mało. Bardziej liczyłbym na pilnowanie równej konkurencji. Aby sklepy zatrudniały na umowę o pracę i nie musiały myśleć, że konkurencja zatrudnia na śmieciówki i ma niższe ceny. Aby taksówkarze nie musieli pomstować na kolegów jeżdżących na czarno. Aby wymogi dla pracy ochroniarza były takie, aby nie dało się tam osadzić klientów PFRON. Aby firmom telekomunikacyjnym opłacało się dbanie o pracowników, bo ich wiedzy i doświadczenia nie zastąpi świeży nabór z agencji. Ale znowu powstaje pytanie, jak to zrobić.

Zdjęcie: freeimages.com.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. gszczepa

    W przypadku ochrony, podniesienie stawek spowoduje przeniesienie w kierunku nacisku na ubezpieczanie i środki techniczne.

  2. Doman

    Środki techniczne też się same nie obsłużą. Z resztą nie wiem jak jest w marketach, ale na strzeżonych osiedlach ta „ochrona” za 6 zł/h jest głównie do poprawy samopoczucia mieszkańców, odbierania paczek, ochraniania przed bezdomnymi i pijaczkami. Profesjonalna paczka złodziei wejdzie do garażu z dorobionym pilotem i po 15 minutach wyjadą ukradzionymi samochodami, tak że nawet ochrona nie zdąży zauważyć, że coś się dzieje. Tutaj wymiana techniki nie pomoże.

  3. Ziemo

    Przykład z podwórka mojego brata, niemiecka sieciówka ciuchowa, z tych drogich raczej. Klientów traktują wzorcowo, wszystkie reklamacje/zwroty zawsze pozytywne. Kupa kasy na bajeranckie ekspozycje z drogimi eksponatami, które po miesiącu lecą na śmietniku, ale interes się kręci, więc czemu nie. Problem mają z znalezieniem pracownika, na sklepie, który po miesiącu nie powie cześć i pójdzie do kogokolwiek innego za 50zł więcej. Problem trochę ratują Ukraińcy, ale to raczej nie jest rozwiązanie. To wygląda wręcz na jakąś zmowę, jakby uparli się, żeby akurat w pensjach iść minimalizm.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: