VrooBlog

VrooBlog

Michnik, lewica, dialog (wciąż)

środa, 19 marca 2014 08:36

Fantastyczny wywiad z Adamem Michnikiem w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej. Pokazuje, jak bardzo wszyscy się podzieliliśmy przez ostatnie lata. Symboliczne, że robi to właśnie Michnik, który odpowiadał za wiele polskich podziałów.

Dwie redaktorki pytają w dość napastliwy sposób głównie o Kościół, którego w GW kreuje się na głównego wroga postępu w Polsce. A Michnik odpowiada spokojnie… i tak, że trudno się z nim nie zgodzić.

Są dwie lekcje religii w tygodniu, już od przedszkola. Państwo płaci katechetom. Obowiązuje najbardziej restrykcyjna ustawa antyaborcyjna w Europie. Kościół odzyskał majątek na mocy specjalnej ustawy, a teraz państwo chce mu zapewnić dość wysoki odpis podatkowy.

– Biskupi widzą, jak zlaicyzowała się Europa. Polska też może pójść tą drogą. Dlatego mają podobny syndrom lęku jak przed epoką oświecenia czy rewolucji francuskiej, gdy niszczono kościoły, wykorzeniano religię z życia publicznego.

Boję się odrzucenia Dekalogu i odwrócenia od tradycji, boję się, że uczniowie nie będą wiedzieli, kim był Jezus. To nieusuwalny składnik naszej tradycji i oś europejskiego systemu wartości.

Wcześniej podkreśla:

Kościół wciąż robi wiele wspaniałych rzeczy, nie chodzi tylko o pomoc biednym i odrzuconym. To jedyne miejsce, do którego zwykły Polak przychodzi co niedziela i dowiaduje się, gdzie jest dobro, a gdzie zło.

W kilku miejscach Michnik odróżnia siebie od współczesnej „lewicy”, a gdy już padną nazwiska, to pada też krytyka:

Prof. Magdalena Środa czy Janusz Palikot uważają, że poza Kościołem i religią można zbudować system wartości.

– To niech budują, ale nie na pogardzie dla katolicyzmu, który jest dla milionów ludzi czymś świętym. Gdy wyobrażę sobie Polskę bez Kościoła, to mam czarny obraz. Nasze życie byłoby o wiele uboższe w sferze etyki.

Jedni mówią językiem katolickiego fundamentalizmu, inni – fundamentalistycznego antyklerykalizmu. Gdy czytam teksty Magdy Środy, którą skądinąd lubię i szanuję, to widzę, że dla niej to, co katolickie i związane z Kościołem, z definicji zasługuje na potępienie i pogardę. Otrzymywałem teksty autorów, którzy nie widzieli żadnej różnicy między Rydzykiem a Wojtyłą.

I uwaga na stanowisko wobec aborcji:

– W Sejmie kontraktowym głosowałem przeciwko ustawie antyaborcyjnej. Katolicy uważają jednak, że to jest od początku życie ludzkie. Można się z tym nie zgadzać, ale trzeba szanować. Nie wolno tego punktu widzenia kompletnie odrzucać jako ciemnogrodu i bredni. […]

Ja się nie zgadzam z Markiem Jurkiem, ale nie mogę mu mówić: „Pan nie ma prawa kierować się swoim sumieniem”. Jeśli uważa aborcję za zabicie człowieka, no to jak może głosować za liberalnymi przepisami? Czasami demokracja jest przeciwko wyznawanym przeze mnie zasadom w sferze obyczajowej.

Michnik to jeden z ostatnich ludzi, którzy wierzą, że między obozami lewicy i prawicy można jeszcze prowadzić dialog. Oczywiście na jego zasadach – on przez całe życie eliminował „ekstremistów” – i stawiał na „ludzi dialogu”, nie rozumiejąc, że stawia na ludzi o przetrąconych kręgosłupach i elastycznych zasadach moralnych. Michnik trzyma się tego, do czego doszedł jeszcze w latach 70. – że z ludźmi wierzącymi trzeba się dogadać i co więcej, trzeba ich traktować poważnie. Ale od tego czasu minęło 40 lat. Lewica już nie zajmuje się biedą (z wyjątkami takimi jak Ikonowicz) i nie jest zainteresowana jakąkolwiek dyskusją. Zresztą sam Michnik gorzko w pewnym momencie stwierdza, że Kościół też już z nim nie chce rozmawiać.

On wartości lewicowe – wciąż jako jeden z ostatnich – rozumie tradycyjnie – jako walkę z biedą, a nie walkę z wykluczeniem, co sprowadza się do wściekłych ataków na Kościół i wszelkie konserwatywne wartości. Charakterystyczne, że spytany w końcu bezpośrednio o gejów wyraża w zasadzie brak zainteresowania tematem – no wiedzieliśmy że oni byli gejami, ale nikt tego nie roztrząsał. I niespodzianka dla fanów parad równości:

Dla mnie to był w pierwszej chwili szok, że homoseksualiści wychodzą z tym na ulicę, bo mam mentalność trochę konserwatywną. Sam całe życie uprawiałem seks pozamałżeński, ale nigdy bym z tym nie wychodził na uliczną demonstrację.

„Co ty bredzisz Adamie” – początek jednego z komentarzy. Jeszcze resztki szacunku wobec „Redaktora”, ale zero refleksji nad tekstem. Czytelników to sobie Wyborcza wychowała już znacznie bardziej ekstremalnych niż jej redaktor naczelny. Zastanawiam się, czy Michnik nie będzie jeszcze musiał za ten wywiad przepraszać.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Michal Rosa

    A możesz konkretnie napisać za jakie podziały odpowiada osobiście Michnik?

  2. Vroo

    Mogę skierować do książki Ziemkiewicza ;-)

    GW od początku dzieliła klasę polityczną na „rozsądnych” i innych – to się zaczęło od „wojny na górze” i poparcia Mazowieckiego wbrew Wałęsie – pierwszym efektem takiej wojenki było wykreowanie pierwszego prawdziwego populisty czyli Tymińskiego.

  3. RobertP

    „To jedyne miejsce, do którego zwykły Polak przychodzi co niedziela i dowiaduje się, gdzie jest dobro, a gdzie zło.”

    Mam wrażenie, że niektórzy zatrzymali się na Dostojewskim. Jak nie ma Boga, to już nawet butów nie trzeba wycierać, bo wszystko wolno. Michnik jest ofiarą pewnej odmiany imprintingu, dlatego KK tak broni „lekcji” religii, żeby indoktrynować mało krytyczne umysły wizją, że bez KK to tylko Sodoma i Gomora.

    „I niespodzianka dla fanów parad równości:

    Dla mnie to był w pierwszej chwili szok, że homoseksualiści wychodzą z tym na ulicę, bo mam mentalność trochę konserwatywną. Sam całe życie uprawiałem seks pozamałżeński, ale nigdy bym z tym nie wychodził na uliczną demonstrację.”

    Pięknie widać, że nic nie rozumie i nie chce zrozumieć. Na przykład tego, że idąc za rękę z kochanką po ulicy lub całując się z nią publicznie może dostać w zęby tylko od jej męża. W odróżnieniu do homoseksualistów.

  4. equus

    Nie no, jeśli dla kogoś zdradzanie żony (i chwalenie się tym jak oczywistością?) jest równoznaczne z pozostawaniem w związku (załóżmy że wiernym), tyle że homoseksualnym, no to faktycznie… Ja jakoś odróżniam te sytuacje i jedną uważam za zdecydowanie krzywdzącą dla drugiego człowieka, natomiast drugą nijak – jeśli pan Michnik tej różnicy nie widzi, to fantastycznie. Vroo, co jest w tym ekstremalnego? Będąc od 5 lat z jednym facetem mam się czuć tak samo jak facem zdradzający swoją żonę? Serio?

    Abstrahuję tutaj trochę od samej kwestii wychodzenia na ulice oraz powodów i sensu tegoż, ale porównanie mnie uderzyło.

    Inna rzecz – mam wrażenie, że współcześnie ludzie coraz bardziej żyją na kompletnie różnych planetach. Coś jak różnica między bardzo bogatymi w swoim getcie i bardzo biednymi w drugim, kompletna niewiedza o realiach drugiego świata. Ta różnica przejawia się w różnicach światopoglądowych na takim absolutnie najprostszym, podstawowym poziomie, poziomie odpowiedzi na pytanie „co jest rozsądne/normalne a co nie?”, która do pewnego momentu miałem wrażenie była w miarę wspólna dla większości ludzi (ale może się oszukuję).

  5. airborell

    Ja tylko nie wiem, skąd ta „lewica” w tytule – bo przecież Michnik nie był lewicą ani w 1976 roku, ani tym bardziej teraz.

    Uważam, że nie znasz poglądów Michnika. Bo po pierwsze: walka z biedą nigdy nie była istotnym elementem jego agendy, i tym się różnił np. od Kuronia czy Modzelewskiego (i często z nimi w tej sprawie polemizował). Dla niego z trójki wolność-równość-bezpieczeństwo najważniejsza była wolność, ale co więcej – odmawiał słuszności tym, którzy mówili o równości (vide ostatnia polemika nt. książki Modzelewskiego). Wyborcza, której Michnik szefował, też nie poświęcała szczególnej uwagi przegranym polskiej transformacji.

    Po drugie – tak naprawdę Michnik uwierzył w koniec historii i liberalną syntezę, w której miałoby nie być już lewicy i prawicy. To znaczy – mogłyby być i się spierać o Poppera czy Hannę Arendt, ale nie o istotne społecznie kwestie jak np. wysokość podatków.

    Dawno nie przeczytałem tak fundamentalnie niezgodną z rzeczywistością tezy, że to Michnik wartości lewicowe rozumie jako walkę z biedą, a „nowa lewica” (Krypol czy lewica.pl) nie.

  6. airborell

    Zapomniałem linka:

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20131207/leder-na-marginesie-autobiografii-modzelewskiego-czyli-jak-w-latach-70

  7. RobertP

    „boję się, że uczniowie nie będą wiedzieli, kim był Jezus. To nieusuwalny składnik naszej tradycji i oś europejskiego systemu wartości.”

    Boję się, że uczniowie nie będą wiedzieli, kim był Zeus. To nieusuwalny składnik naszej tradycji i oś europejskiego systemu wartości.

  8. Fankowiec

    No i po komentarzach widać, że lewica wygrała w Polsce walkę o rząd dusz. A Michnik… być może się zorientował że przedobrzył. Tak to jest, jak się steruje pewnymi procesami ręcznie. Automatycy mają proces opracowany. Każdy obiekt się bada, dobiera regulator i na zasadzie pętli sprzężenia zwrotnego realizuje wymuszenie (dla którego podstawą jest różnica między wartością oczekiwaną a rzeczywistą na wyjściu). Naprawdę piękna i prosta idea.
    Być może kiedyś ten mechanizm ktoś zaadoptuje w celu regulacji zachowań ludzi/społeczeństw, co swoją drogą byłoby raczej straszne. W każdym razie, jak ktoś zna podstawy tej teorii to wie, że dobierając wymuszenie na oko nigdy nie osiągniemy planowanego rezultatu.

  9. airborell

    A tam wygrała walkę.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: