VrooBlog

VrooBlog

Zdobywco, przestań patrzeć tylko na siebie

piątek, 19 października 2012 11:06

Dawniej można było zdobyć sławę i pieniądze odkrywając dalekie lądy. Śmiałkowie zaciągali się na dalekomorskie wyprawy, podążali przez niedostępne góry i pustynie, aby dotrzeć tam, gdzie jeszcze nikt nie dotarł.

Ta era skończyła się w XX wieku, wraz ze skolonizowaniem Antarktydy.

Jednak chętni do zdobywania nadal są i dziś pozostały im niemal wyłącznie sporty ekstremalne. Czym jest sport ekstremalny? To aktywność, w której narażasz swoje życie, aby osiągnąć coś, co nie ma żadnego znaczenia.

Prenumerowałem do niedawna „n.p.m. – magazyn turystyki górskiej”. W tym roku prenumeraty nie przedłużyłem, bo coraz więcej jest tam materiałów nie o turystyce, a o alpinizmie. O ludziach, którzy pchają się w najwyższe góry tylko po to, żeby coś zdobyć. Wszystkie szczyty już zdobyte, więc pozostają wejścia zimowe, wejścia inną trasą, jeszcze inną trasą, bez tlenu, bez wyposażenia, albo całymi seriami.

Piękny, romantyczny ideał wędrowca dawno odszedł w dal, zostali profesjonaliści, którzy z nikomu niepotrzebnej aktywności zrobili swój zawód i narzekają, że sponsorzy ich nie rozumieją. Jednocześnie jak pokazuje kilka ostatnich afer, środowisko „zdobywców” bywa zawistne, skupione głównie na sobie i swoim celu, gotowe nawet podkolorować rzeczywistość, żeby wypaść lepiej medialnie. Charakterystyczną cechą tych wszystkich ludzi jest starannie skrywany egoizm.

Oglądałem kiedyś film „Czekając na Joe” (w oryginale „Touching The Void” czyli „Dotknięcie pustki”). Film kultowy dla taterników i himalaistów. Wspaniała historia, heroizm pozostawionego wspinacza, ciężki wybór jego partnera, który do końca życia będzie sobie wyrzucał decyzję o odcięciu liny. A jednocześnie poczucie – po co oni tam się pchają? Podobno najlepszą odpowiedzią, dlaczego ludzie się wspinają w górach było – „bo góry są”.

Nie dotyczy to wyłącznie gór. Weźmy tę sprawę surfera, który parę miesięcy temu ruszył przez Morze Czerwone bez załatwienia najprostszych rzeczy, jak wizy i konfiguracja GPS. Dlaczego media nie zająknęły się nad absurdalnością takich wyczynów? OK, koleś chce popełnić samobójstwo, niech to robi, ale nie zawracajcie mi tym głowy.

Chcesz coś dzisiaj zdobyć?

  • Załóż fundację, która zrobi coś w sprawie biedy w twojej okolicy.
  • Napisz na Wikipedii artykuł, który przeczytają dziesiątki tysięcy.
  • Załóż firmę, która uwolni kreatywność wielu ludzi i da im pracę.
  • Zacznij działać w lokalnej polityce.

To są wszystko trudne rzeczy, przede wszystkim ze względu na to, że trzeba przestać patrzeć na czubek własnego nosa i to, że to MY mamy coś zdobyć. Niech to co zdobywasz ma jakąś realną wartość dla świata. Tak dużo jest do zrobienia.

Komentarz - jeden samotny

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Ramon Rembelski

    I zanim weźmiesz się do zdobywania, pozmywaj naczynia po śniadaniu :) Jak mawiają mistrzowie Zen.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: