VrooBlog

VrooBlog

Testy, testy

środa, 18 maja 2011 08:54

Testy polubiłem na studiach – byłem chyba pierwszym pokoleniem, które dostało tzw. totolotka – arkusz z polami do zakreślenia. 4 odpowiedzi możliwe, za prawidłową +1 punkt, za nieprawidłową -1 punkt, albo czasami tylko -0,5 punktu. 50% zalicza. Trzeba było podejmować trudne decyzje, a piątki w zasadzie się nie zdarzały. Ale w przypadku takiej matematyki testy były i tak łatwiejsze niż rozwiązywanie zadań. Premiowały umiejętność wyobrażenia sobie jakiejś sytuacji i wyciągnięcia wniosków, bez dokładnego liczenia odpowiedzi. Tak samo przy ekonometrii i paru innych ścisłych przedmiotach.

Teraz „totolotek” trafił do podstawówek, liceów i gimnazjów, tego potworka AWS-owskiej reformy. Gdy podglądam, co GW publikuje każdego roku, widzę że teraz testy pisze się ze wszystkiego. Jeśli jakiś aspekt nie da się sprawdzić testowo, to się go nie sprawdza. W ostatniej Polityce jedna z nauczycielek pisze o egzaminie z polskiego, gdzie znalazły się – teoretycznie – pytania otwarte:

Znów tylko w jednym przypadku trafiła się wypowiedź w miarę spójna, z jakąś myślą przewodnią, poparta argumentami. Reszta to był kompletny bełkot, który każdy polonista powinien przekreślić jednym ruchem długopisu. Problem w tym, że egzaminator tego zrobić nie może. Musi przyznać punkty, gdy bełkot spełnia wymogi formalne i zawiera słowa klucze.

Jest argument – punkt. Argument jest idiotyczny – nie ma to znaczenia.

Jest przykład – punkt. Przykład nie ma sensu – nie ma to znaczenia.

Wymieniono bohaterów – punkt. Bohaterowie są źle przypisani – nie ma to znaczenia.

Pudła z testami, protokoły, pieczątki, atmosfera tajności. Co roku wokół egzaminów odprawia się uroczysty rytuał. Potem porównuje się słupki z punktacją. A nikogo nie obchodzi, że w tych pracach w zasadzie nie ma czego poprawiać, bo uczniowie są po prostu niepiśmienni.

Na swoje życzenie hodujemy pokolenie, które będzie umiało najwyżej pisać teksty pod Google. Bo przecież są tam słowa klucze.

Brak komentarzy (na razie)

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: