VrooBlog

VrooBlog

Ilość dzieci – między Bogiem a pomocą społeczną ;)

wtorek, 29 stycznia 2008 23:17

Nad takim oto tematem dyskutują ostatnio uczestnicy forum „Rodzina chrześcijańska” na Wiara.pl. Jak bardzo zmieniły się realia przez te 2 tysiące lat.

W Biblii praktycznie zawsze znakiem błogosławieństwa i powodzenia w życiu jest duża rodzina i wiele dzieci. W tak piękny sposób opisuje to Psalm 128:

Szczęśliwy każdy, kto boi się Pana,
który chodzi Jego drogami!
Bo z pracy rąk swoich będziesz pożywał,
będziesz szczęśliwy i dobrze ci będzie.
Małżonka twoja jak płodny szczep winny
we wnętrzu twojego domu.
Synowie twoi jak sadzonki oliwki
dokoła twojego stołu.

Kiedyś – im więcej dzieci, tym większe powodzenie życiowe, no i ułatwienie w codziennym życiu, bo dzieci nie wysyłało się do szkoły, tylko od małego pomagały w pracy i w domu.

No a dzisiaj im większa liczba dzieci, tym większa szansa zetknięcia z pomocą społeczną. :-)

Od kilkudziesięciu lat mamy systemy emerytalne, które sprawiają, że na dzieci nie trzeba już liczyć nawet w starości. (choć ZUS runie głośno i z hukiem, jak pisałem rok temu: Nie liczcie na emerytury). Dzieci przestały być inwestycją, stały się kosztem.

Oczywiście – jest nadal radość rodzicielstwa, podejrzewam (mimo mojej dotychczasowej niechęci do zakładania rodziny) że to jednak jedna z najważniejszych spraw w życiu. No, ale może tą radość ograniczyć do jednego lub dwojga potomstwa?

Co jednak na to wierzący, którzy poważnie traktują błogosławieństwa biblijne? Co na to kościół, który sprzeciwia się antykoncepcji uważając, że to ingerowanie w plan Boga? A może jednak ten plan się zmienił? Skoro już dziewiątka dzieci za stołem to nie jest obrazek obfitości, a tylko pustej lodówki? Nie pamiętam historii biblijnych, w których rodzina cierpiała biedę, a na to lekarstwem było dziesiąte dziecko. Może czas przyznać, że tamte błogosławieństwa działały wtedy, a niekoniecznie będą działać teraz? I zauważyć, że jakoś w Nowym Testamencie już pochwała rodziny wielodzietnej powtarzana nie była? Może to przestało być istotne, ile dzieci mieć będziemy i po prostu trzeba traktować sprawę jako starożytną mądrość, która działała wtedy kiedy powinna?

Ponadto, Jezus – jeśli wierzyć katolickim dogmatom – był zaledwie jedynakiem. :-)

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Vroo

    gdzie ja piszę, że się nie opłaca? Nadinterpretujesz :-)

  2. Vroo

    Oczywiście. W czasach biblijnych posiadanie dzieci było ekonomicznie uzasadnione, a w obecnych nie jest (co oczywiście nie zmienia innych powodów dla których warto mieć dzieci).

  3. Kamyk

    Ja się ubawiłam (w sensie negatywnym) linkiem do forum. Toczy się tam dyskusja ślepych z głuchymi. Żenua.

  4. Kamyk

    >> W:
    Mówisz poważnie??? Takie dylematy mają tam ludziska? Jak się domyślam, średnia wieku jest powyżej 18 lat… Wiem, gdzie nie wchodzić. Albo wchodzić tylko w przypadku ataku zaniżonej samooceny.

  5. Vroo

    Kamyk:

    W. jak zwykle nadinterpretuje. Rzeczony temat znajduje się tutaj: http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?t=10599 i ma charakter mocno ironiczny. :-)

    Zaczęło się wszystko od tego, że mocno wierzące katolickie małżeństwo ma problemy jak pobrać nasienie do badania płodności :] ostrzegam, że ostra jazda.

  6. Kamyk

    >> Vroo:
    Wymiękłam po przeczytaniu pierwszej strony. Co do charakteru mocno ironicznego, to niewiele tego do momentu do którego dotarłam. Raczej sporo agresji, przeciągania liny i nadmuchiwania problemu. I masz rację – jak ciekawa jestem różnych zdań, tak tu mnie znudziła szablonowość tej ostrej jazdy. :o)
    Ale sorry, bo to już off topic :o)

  7. mus

    http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Pius_XI/casti_connubii/I.php

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: