VrooBlog

VrooBlog

Nowy Kult i Kazikowy krzyk o wiarę

środa, 2 grudnia 2009 00:29

Kult i sam Kazik staczał się od dłuższego czasu po równi pochyłej. Ostatnimi płytami, które się broniły w całości, były … „Ostateczny Krach systemu korporacji” (1998) i „Las Maquinas de la Muerte” (1999). Potem bywało już gorzej. Na płytach „Melassa” (2000) i „Salon Recreativo” (2001) były utwory genialne – np. Forum internetoweWiek XX, ale i zupełne niewypały. Wreszcie przyszła płyta Kultu „Poligono Industrial”, na której było już tylko przeblaski dawnego geniuszu i tylko parę przeciętnych kawałków. Jak to jest, że płyta „Kult” z 1986 nagrywana w 10 dni w słabym studio wciąż porusza, a takie „Poligono” dopieszczane przez pół roku nudzi? W tym samym czasie wyszedł solowy „Los się musi odmienić” – i  ten był już pukaniem od spodu. Gorszej płyty nie można nagrać.

I dobrze, że nie można. Sam zespół nie był zadowolony z dwóch poprzednich płyt. Było blisko do rozpadu, nastąpiły przetasowania personalne. I oto po wielu zapowiedziach wychodzi „Hurra”. I nie jest źle. Mamy najlepszą płytę Kultu od jedenastu lat, co nie oznacza że idealną. Taka na trzy i pół gwiazdki, w porównaniu z dwiema to postęp.

Płyta jest jednak muzycznie spójna, jako całości słucha się przyjemnie. To dość nowe uczucie jeśli chodzi o twórczość Kazika, bo od czasów „Melassy” musiałem zawsze jakiś utwór przerzucać, tak mnie wkurzał. Słychać radość grania, przebojowość i mniej tego żenującego braku pomysłów, który wyzierał z poprzednich płyt.

Teksty Kazika też są lepsze niż poprzednio, choć zdarzają się wpadki. Ciekawostką jest powrót tematyki religijnej, postrzeganej już nie tylko jako jechanie na Kościół. Taka piosenka jak „Maria ma syna” mogłaby spokojnie być przebojem świątecznych rozgłośni. :-)

Kazik, kiedyś bardzo wierzący, został jakiś czas temu ateistą. Proces ten triumfalistycznie przeanalizował kiedyś portal Racjonalista.pl. Nie dało się jednak nie zauważyć, że im bardziej się „racjonalizował”, tym głupsze teksty pisał.

Teraz nastąpiło odbicie od dna, także w sferze religijnej. Kazik w wywiadach mówi, że się waha:

W paru piosenkach płyta „Hurra!” jest wołaniem o nowy porządek, wręcz krzykiem o wiarę. Bo – zupełnie odwrotnie niż śpiewała grupa Raz Dwa Trzy – z wiarą jest jednak dużo łatwiej, lepiej i wygodniej: ma się wtedy konkretne oparcie w trudnych chwilach. Człowiek niewierzący tego oparcia nie ma, zostaje ze swoimi problemami sam na sam. Jestem teraz w sytuacji trochę agnostycznej – sercowo i emocjonalnie bardzo chciałbym uwierzyć na nowo, ale rozum mi na to nadal nie pozwala.

Może trzeba się pomodlić za pana Staszewskiego, żeby znowu uwierzył? Albo żeby spotkał na swojej drodze ludzi, którzy mu w tym – rozumem i przykładem pomogą?

Brak komentarzy (na razie)

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: