VrooBlog

VrooBlog

Archiwum bloga w kategorii Sen czy jawa?:

Na granicy jawy i snu…

Senna diagnoza

czwartek, 24 listopada 2005 10:29

Dzisiejszy sen. Mam się z kimś spotkać, stwierdzam, że zamiast tego utnę sobie drzemkę. Budzę się z niej i czuję, że coś się zmieniło. Stan dziwnej apatii, zupełnie jakbym nie w tym matriksie się obudził. Trudno mi się na czymkolwiek skoncentować, nie odbieram rozmów w telefonie, nie interesują mnie ludzie, nie chce mi się nic, nawet słuchać muzyki. Włączam komputer, Google podpowiada: wiemy o co chodzi. Po prostu przestałeś kochać. Nie ma już w tobie miłości do nikogo i do niczego. Proszę, oto formularz, napisz to wszystkim. Mimo prób, nic więcej nie wyśńiłem. Straszne. :-)

Sen regeneruje, ale aż tak?

środa, 1 czerwca 2005 09:49

A propos notki Marjolaine, miałem wczoraj następującą rozmowę na gg:

(tło: wyżalamy się sobie ze spraw bieżących)

X: idź spać, problemy miną:)

V: o tak, jakby tak mijały to 24h spędzałbym w łóżku :)
V: (najchętniej nie sam, ale to już inna sprawa)

X: (a spałeś kiedyś tyle – pewnie nie)

V: nieee chyba z 14h najdłużej było

X: to skąd wiesz, że wtedy problemy nie mijają?? :>

Senne dylematy

poniedziałek, 11 kwietnia 2005 07:58

Moje sny sprawiają mi często niespodzianki.

W pierwszej części nocy klasyczny sen przygodowy, piękne kobiety, wielkie intrygi, choć najbardziej zapamiętałem
– gdy z kolegą wypiliśmy butelkę wina i butelkę spirytusu na tarasie jednego z ekskluzywnych warszawskich biur, po czym dołączył się do nas prezes i uprzejmie konwersowaliśmy w języku angielskim,
– gdy zaczepił mnie jakiś nieznany minister sprzed kilkunastu lat – i obszernie cytując statystyki zaczął mnie przekonywać, że Polska traci na transporcie lotniczym (co robił z wielkim przejęciem).

Niestety druga część nocy była bardziej przyziemna. Jechałem pociągiem do Poznania, najpierw biegłem co sił na dworzec, potem okazało się że wsiadłem do ekspresu, mając bilety na pospieszny. Reszta snu to dylematy – wysiąść czy kupić u konduktora bilety na ekspres. Tak zajmujące, że postanowiłem się obudzić. I oto jestem. :->

Samoloty

środa, 6 kwietnia 2005 08:19

Odwiedzam koleżankę, wyglądam odruchowo za okno. I osłupiałem. W pewnym momencie kończy się ulica, a zaczyna pas startowy, po którym kołują samoloty. Rozpoznaję jakiegoś mniejszego Boeinga w barwach LOT-u, i całkiem małego Embraera 145, ale co one tam robią? Trzaskam fotkę za fotką z maksymalnym zoomem, nie wychodzi z tego za wiele.

Wracamy całą grupą, trzeba sprawę zbadać. Ale za oknem widzimy już tylko kamienistą plażę i dużo, dużo, dużo wody.

Wspólnie dochodzimy do teorii, że to jakiś rodzaj złudzenia optycznego, które zdarza się nie tylko na pustyni, ale i na morzu. Odbicie obrazu od chmur. Ale zastanawiam się co to było naprawdę.

Samoloty śnić = jesteś na wylocie.

(sennik nowoczesny)

Co mówisz mój śnie?

środa, 24 listopada 2004 09:57

Mam swoją, zupełnie nienaukową teorię na temat snów.

Sen jest jedyną dostępną dla każdego formą kontaktu z pod- i nadświadomością. I często ich próbą przekazania czegoś umysłowi świadomemu. Próbą rozpaczliwą i ostateczną, bo teoretycznie nie możemy sobie snu „zablokować”. Oczywiście świadomość ma na to swoje metody, np. zupełną blokadę pamięci. Co takiego skrywają ludzie, którym się śnią koszmary? Do czego nie chcą się przed sobą przyznać, czego nie mogą przypomnieć? A ci, którzy twierdzą, że nic im się nie śni? Jakąż ogromną pracę wykonali, żeby zatrzeć wszystkie ślady?

W snach powraca wiele z tego, co oglądamy, czytamy czy robimy, w końcu udowodnione jest, że człowiek podświadomie zapamiętuje wszystko z czym się zetknął. Może niedobre sny to efekt niedostatecznej „higieny psychicznej”? Czyli oglądania zbyt wielu horrorów, albo reportaży z cyklu „oj, jak nam źle” na TVP2.

Inna sprawa, że sen może być źródłem wielu pomysłów (słynny łańcuch benzenowy) i dobrej rozrywki, w 3D i kolorze. Pozdrawiam więc swoją podświadomość i poproszę o więcej. :-)

Okołosenne igraszki

24 listopada 2004 09:40

Czasami udaje mi się płynnie przechodzić w sen. Już bardzo senny zaczynam myśleć o jakimś temacie, po chwili z zachwytem obserwuję, że nie muszę już nic robić – z twórcy staję się obserwatorem, a opowieść zaczyna żyć przed moimi oczami. I chyba z tego zachwytu zasypiam. :)

Inny sposób w jaki mogę wpływać na treść snu polega na limitowanych końcówkach. Tak jak wczoraj. Godzina 7:00, włącza mi się „Rockin’ in the Free World”, które ustawiłem do budzenia. A ja tutaj w połowie snu, raz, że nie wiem jak się skończy, po drugie chcę zrozumieć DLACZEGO to mi się przyśniło. Siusiu, łyk wody, przestawienie budzika i dalej do łózka. ;) To samo o 8:00, nadal nie wszystko wyjaśnione. Nie odpuszczę, wyłączam budzik i spał będe do oporu, aż się wszystko skończy. Przed 9:00 się udało.

Przyszłość kina

wtorek, 2 listopada 2004 22:26

Sen sprzed paru dni: idziemy z grupą znajomych na pokaz nowych technik filmowych. W momencie gdy rozlewany na ekranie ketchup plami mi spodnie i koszulę stwierdzam: dość. Uruchamiam osobiste menu i wyłączam opcję „bezpośredniego kontaktu”.

Następna część to teledyski psychodeliczne. Orgia kolorów. Rozmazywanie granic. Ponieważ to Nowy Wolny Świat, każdy z widzów może sobie skosztowac dowolnego narkotyku w celu poprawienia wrażeń. Podanego oczywiście w drodze bezinwazyjnej, żadnych fifek ani strzykawek. Ja rezygnuję, podobnie kolega, dwie pozostałe osoby zamawiają sld i jakąś nową mieszankę. Zaczyna się teledysk. Ci, którzy nic nie brali, tak jak ja, mają teraz lepiej: mogą się przełączać między różnymi sposobami odbierania obrazu i muzyki – pod wpływem środków, jakie wzięli ich koledzy. Kolejno:
<1> mój obraz
<2> obraz kolegi (podobny do mojego)
<3> kolega po sld
<4> kolega po czymś innym
Problem w tym, że gdy wejdę w stan <3> czy <4> mogę momentalnie stracić samoświadomość i nie będę w stanie przełączyć się na te bezpieczne. Jednak to kusi, przełaczam się, udaje mi się powrócić do <1>. Niestety już 8 rano i nie da się za bardzo przedłużyć tych prezentacji.

I got my signals crossed, It’s overwhelming because…

czwartek, 28 października 2004 08:41

Obudziłem się rano (ale news, prawda?) i z lekkim zdziwieniem stwierdziłem, ze właśnie przeżyty sen komentuję w myślach po angielsku… WTF? Czyżby za dużo powtórek z SuperMemo? :)

PKP MYŚL

poniedziałek, 4 października 2004 09:49

Niedaleko obskurnego przystanku Warszawa-Ochota stoją sobie dwa kontenery. Brudnoczerwona blacha nie wyróżnia się niczym specjalnym. Niezbyt solidne drzwi, na nich napis PKP MYŚL. Wchodzę do środka, długi korytarz, podzielony na sekcje. 5 MINUT, 10 MINUT, 15 MINUT, 20 MINUT. Z pierwszej dostaniemy się do Łomży, Białegostoku i Rzeszowa. Z drugiej Berlin, Wiedeń, Kijów. Z ostatniej nawet Tokio i Pekin. Wystarczy wejść i zająć miejsce w wagonie. W kontenerze znajduje się jedyny w Warszawie przystanek nowej spółki Polskich Kolei Państwowych. PKP MYŚL – kolej telepatyczna. Niestety nie mam pewności, czy do tych miejsc przenosimy się cieleśnie czy tylko duchowo. Sam korytarz jest zdecydowanie wirtualny, bo kontenery były małe, a on ciągnie się chyba aż do parkingów podziemnych w hotelu Campanile.

Usługa jest cały czas w wersji testowej, zdarzają się sytuacje, że pasażer gdzieś znika. Mnie też to spotkało, wpadłem w jakąś wirtualną klatkę. Na szczęście pamiętałem kombinację wirtualnych klawiszy i zresetowałem połączenie – wróciłem do poczekalni na Ochocie. Mimo wszystko taka forma podróży to bardzo perspektywiczna sprawa. Jeśli się Wam przyśni, polecam.

Rozmowa

środa, 15 września 2004 10:23

Leje. Jesienna ponurość nadchodzi.

Jechaliśmy w czwórkę pociągiem, rozmowy jak to bywa o wszystkim i o niczym, wreszcie zeszło na sposoby poszukiwania pracy. W pewnym momencie zacząłem wyśmiewać pomysły takich serwisów jak Jobot, żeby oferty pracy wysyłać przez SMS, a zgłoszenia też się odbywały tą drogą. Mówię, że statystycznie to nie działa (mam dane), trudno też sobie wyobrazić poszukiwanie kogoś na bardziej skomplikowane stanowiska. I oto jeden z kolegów, człowiek cichy, nieśmiały, niezbyt asertywny nagle ostro zaatakował. Kolejno zbijał moje argumenty i zagonił mnie w narożnik, tak że nie miałem już pojęcia co powiedzieć.

Więc się obudziłem. Chyba jest źle, skoro nie mogę przekonać postaci z własnego (!) snu…. :-)


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: