VrooBlog

VrooBlog

„Pożyteczni idioci” i ich rodzaje

środa, 4 lutego 2015 21:31

bots2

Wydarzenia na Ukrainie z ostatniego roku nie mogą pozostać bez naszej reakcji. Oczywiście postawa „nasza chata z kraja” będzie wciąż się zdarzać, czasami jest to też rosnąca obojętność wobec sygnałów przekazywanych przez media. Podobnie jak przy konfliktach w Egipcie czy Syrii w pewnym momencie tracimy orientację, kto z kim i przeciw czemu, szczególnie gdy pozbędziemy się mitu o walce dobrego ze złym.

Jakoś nie mam ochoty popierać obecnych władz Ukrainy, czyli oligarchów i ich ciemnych sprawek. Wcale nie jestem przekonany czy „niezależna” Ukraina będzie lepsza niż Ukraina na pasku Rosji. Gra się jednak toczy nie o Ukrainę, tylko o sposób rozwiązywania sporów terytorialnych w całej Europie Wschodniej.

A w internecie zadziwia mnie całkiem spora liczba ludzi, którzy… politykę Kremla w zasadzie popierają.

Można ich krótko podsumować jako „politycznych idiotów”, choć różnią się oni dość mocno między sobą i mają różne motywacje.

1. Miłośnicy putinowskiej Rosji

Ci idą w zasadzie po linii rosyjskiej propagandy. Na Krymie nic takiego się nie stało, przecież półwysep był i tak de facto rosyjski. No a na Ukrainie nie wiadomo co się dzieje, władzę przejęły ciemne siły, do głosu dochodzą faszyści. Wschód Ukrainy jest ukraiński sztucznie, bo przecież tam mieszkają sami Rosjanie. Noworosja jak znalazł. Argumenty identyczne, jakie w roku 1938 miała III Rzesza w stosunku do z czeskich Sudetów zamieszkałych przez Niemców.

Miłośnicy Putina zapominają, że przecież brak siłowych rozwiązań konfliktów terytorialnych jest największym powojennym osiągnięciem Europy. Oczywiście – osiągnięciem, którego Europa nie bardzo chce bronić, gdy jej się to nie opłaca, Grecja i Turcja nadal są w stanie zimnej wojny w sprawie Cypru, siły ONZ do byłej Jugosławii wprowadzono o wiele za późno, a i tak nie pomogły we wszystkim. Tego co się dzieje na Bliskim Wschodzie Zachód woli nie zauważać. Ale zdecydowanie wolę status quo polegające na tym, że w Europie Środkowej pogodziliśmy się ze zmianami terytorialnymi, niż zmianę statusu tego regionu na podobny Bliskiemu Wschodowi.

Miłośnicy idą dalej. Putin jako trzeźwy mąż stanu w przeciwieństwie do zdegenerowanej Europy. On przynajmniej wie czego chce, podczas, gdy europejskie rady starców się wahają. To akurat prawda, ale nie wiem co ma mieć wspólnego z  usprawiedliwianiem jego działań.

2. Anty-Ukraińcy

Ci głównie podkreślają, jaka to Ukraina jest zła, że dochodzą tam do władzy banderowcy, którzy wciąż nie przeprosili nas za Wołyń. Dochodzi tu też takie złośliwe założenie – im gorzej mają na Ukrainie, tym lepiej będzie dla nas. Nie wiem skąd wywiedzione. Bo jest przecież całkowicie na odwrót.

W tej grupie znalazło się sporo miłośników Kresów, którzy zerkają nostalgicznie na Lwów, podobnie jak pani Steinbach na nasze ziemie zachodnie. Nie rozumieją, że jedyny dla nas sposób, aby wrócić na Ukrainę to robić to samo, co Niemcy w stosunku do Polski – wytworzyć tam klimat, który sprawi, że polskie firmy będą mogły na Ukrainie inwestować, a Polacy kupować ziemię i jeździć turystycznie. I już, drodzy duchowi następcy Potockich,  możecie sobie te wasze latyfundia odtwarzać. Naprawdę chętnie pojadę kiedyś do polskich pensjonatów w Gorganach czy Czarnohorze.

Haczyk taki, że obecność Rosji na Ukrainie uniemożliwiać będzie zaangażowanie się tam polskiego kapitału – tak samo jak trudno nam wejść choćby do okręgu kaliningradzkiego. Ogromna korupcja, pogmatwane prawo i niepewność. Znośne warunki inwestowania może zapewnić tylko Ukraina ciążąca ku Europie i cywilizująca swoje stosunki gospodarcze. Tylko wejście Ukrainy w strefę wpływów europejskich (nawet jeśli stanie się to za cenę uczynienia jej niemiecką półkolonią) sprawi, że będzie to kraj przewidywalny i stabilny, a to umożliwi tam wejście naszych firm.

Oto rzecz trudna dla nas do przyjęcia: że dla wielu Ukraińców, to Polska ze swoimi ZUS-ami, US-ami i sprzecznymi przepisami jest oazą stabilności.

3. Anty-Amerykanie

Ci zadają pytania – jak to jest, że jeśli Ameryka napada jakiś kraj, to nie nikt ma z tym problemu, a nagle unosimy się nad Rosją i Ukrainą. Przykładów sporo da się znaleźć – ostatnio Irak, Afganistan, Libia. Amerykanie trzymają wszędzie swoje wojska, a jak już Rosja chce jakieś wprowadzić, to się robi wielkie halo.

Z tym podejściem często trudno właściwie sensownie polemizować, bo przyczepia się do niego wszelkiego rodzaju lewactwo, dla którego wszystko, co robi Ameryka będzie złe. To duchowi spadkobiercy wszystkich walczących o pokój w latach 60. i 70. którzy w dobrej wierze robili dużo dobrego dla Związku Radzieckiego.

Fakt, że Rosja nie jest tamtym Związkiem Radzieckim, a dzisiejsze Stany nie są tamtymi Stanami. Jeszcze raz – nie ma walki dobra ze złem. To jest polityka, w której Stany mają swoje określone interesy. Pytanie tylko, gdzie jest tam Polska i co nam się bardziej opłaca. Siedzieć cichutko i mieć nadzieję, że dobry wujek Putin odda wrak i kupi nasze mięso czy jednak stanąć wobec tej prawdy, że Polska zawsze będzie dla Rosji przeszkodą i że w naszej sytuacji możemy być jakimś partnerem dla Amerykanów.

4. Wiedzący lepiej

Tutaj mamy rozmaite teorie geopolityczne, od których kręci się w głowie. Że to wszystko walka Europy o to, aby zepchnąć Rosję na boczny tor i że Putin działa w samoobronie! Że on został tak naprawdę zmuszony do akcji na Ukrainie, bo kraje zachodnie podpuszczone przez Stany naruszają ich przestrzeń bezpieczeństwa. Coś jest na pewno na rzeczy – można przyjąć, że Ukraina to tylko widoczny fragment większej gry. Ale ponownie – skąd wniosek, że mamy usprawiedliwiać Putina?

Łapią się tez tutaj rozmaici prorocy nadchodzącej apokalipsy – wg której mamy po prostu kolejne symptomy upadającego świata.  Ci odczuwają satysfakcję zgodnie z założeniem „im gorzej tym lepiej”. A może od razu wykopać to zbierane przez lata złoto i wyemigrować do Szwajcarii, póki można?


Skąd się biorą „pożyteczni idioci”? No, część jest prawdopodobnie opłacana przez Kreml. Wobec pewnego lewicującego bloger padły konkretne oskarżenia, wyjaśnione nic nie zostało. Ale udowodnione jest, że Rosja opłaca różnej maści internetowe trolle (link do Niebezpiecznika) .

Ale jest też wielu takich, którzy uważają, że zawsze warto mieć swoje zdanie, nie ufać mediom – i jeśli w telewizji mówią, że Putin jest zły, to na pewno jest odwrotnie. Zasada ograniczonego zaufania nie jest zła – ale negowanie wszystkiego nie zawsze działa i zawsze trzeba zadać pytanie o to, jakie są czyje interesy.

Zdjęcie z niewiadomego źródła, niektórzy podają sobaka.ru

Brak komentarzy (na razie)

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: