VrooBlog

VrooBlog

Jak nasze państwo traci młodych

środa, 14 października 2015 23:15

ulotka_dla_studentow

Pisałem już o sytuacji z ostatnich wyborów prezydenckich, gdy kandydata PiS poparło 61% głosujących w wieku 18-29 lat. Jak to się dzieje, że PO traci młodych wyborców? Bo traci ich polskie państwo.

Piękny przykład znajdziemy dzisiaj w dodatku Tylko Zdrowie Gazety Wyborczej: Licz się ze zdrowiem. Ponad 600 tys. Polaków w wieku 18-26 lat „świeci na czerwono” w systemie e-WUŚ. O co chodzi?

Studenci do 26 roku życia mają prawo do bezpłatnego leczenia. Ale jeśli byli zatrudnieni, np. w czasie wakacji i pracodawca ich ubezpieczał, wtedy… zostają wyrzuceni z ubezpieczenia studenckiego. Muszą zostać ponownie zgłoszeni przez rodziców. Jeśli tak się nie stanie, nie otrzymają pomocy.

Ponieważ problem „nieubezpieczonych” przybrał już tak wielką skalę, oddziały wojewódzkie Narodowego Funduszu Zdrowia z całego kraju organizują na większości uczelni akcję informacyjną. Podczas niej studenci będą mogli sprawdzić swój status ubezpieczenia. Wielu z nich się dowie, że go nie mają.

Przykład wyjaśnienia z NFZ Kielce:

Dlaczego ubezpieczenie trzeba koniecznie sprawdzić? Ponieważ często jest się przekonanym, że wszystko jest w porządku i dopiero podczas wizyty u lekarza student dowiaduje się, że będzie musiał za nią zapłacić.  Okazuje się bowiem, że rodzice nie zgłosili go do ubezpieczenia. Albo młody człowiek dorabiał sobie w wakacje do stypendium, podjął sezonową pracę, by podreperować swój budżet, miał płatne praktyki i ubezpieczenie już wygasło. Prawo do świadczeń wygaśnie także w przypadku, gdy rodzice, którzy zgłosili dziecko do ubezpieczenia zmienią pracę i nie zgłoszą go u nowego pracodawcy.

Ministerstwo zdrowia nie dostrzega problemu i tłumaczy, że przecież NFZ nie może wiedzieć, czy student nadal ma prawo czy nie.

Zauważmy trzy rzeczy:

  • Po pierwsze: państwo wciąż traktuje swoich obywateli jako oszustów, to oni muszą udowadniać, że coś im się należy.
  • Po drugie: problemy systemowe państwo przerzuca na obywateli – nikt nie przyzna się, że popełniono błąd, że system najwyraźniej nadpisuje jedno prawo do ubezpieczenia drugim, nie dopuszcza sytuacji, aby ktoś korzystał z kilku uprawnień. Studenci nie usłyszą „przepraszam”, wskutek akcji informacyjnych NFZ dowiedzą się, że to na nich ciąży obowiązek przypilnowania, czy przypadkiem nie zostali skreśleni.
  • Po trzecie: problem nie dotknie obiboków – jeśli ktoś całe wakacje balował i żył na garnuszku rodziców, to nadal jest ubezpieczony. Dotyka tych najbardziej aktywnych, którzy podejmują pracę – i to podejmują legalnie, skoro zostają zgłoszeni do ZUS.

Teraz 600 tysięcy młodych ludzi ma szansę się odbić się od struktur państwa, otrzymać lekcję, że państwo ma ich potrzeby głęboko gdzieś.

Jestem przekonany, że zareagują odpowiednio przy urnach.

PS. Żeby było jasne, nie sądzę, aby za rządów PiS taka sytuacja się nie powtórzyła. Lekceważenie obywateli przez polityczną i urzędniczą kastę jest niezależne od partii.

Komentarz - jeden samotny

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. maciej

    Wydaje mi się, że „świecenie na czerwono” nie może być podstawą odmowy udzielenia świadczenia. W takim przypadku pacjent składa deklarację, że jednak jest ubezpieczony.

    Z drugiej strony, profesjonalni dziennikarze nie robiliby afery gdyby to nie był faktycznie problem…

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: