VrooBlog

VrooBlog

13 pięter: historia, patologie i ideały

środa, 9 września 2015 09:04

190362

13 pięter Filipa Springera, to reportaż na temat, który aż dziwne, że tak niewielu autorów porusza. Chodzi bowiem o opisywaną kiedyś przeze mnie największą niesprawiedliwość III RP czyli kwestię mieszkaniową. Polskie wysiłki o zdobycie miejsca do życia – jaka to kopalnia pomysłów!

Charakterystyczna dla klimatu książki jest przytoczona przez Springera wypowiedź młodego człowieka, który mieszkanie dostał od rodziców i czuje się… gorszy od swoich rówieśników, bo on nie musi walczyć o to mieszkanie, nie musi zaciągać kredytu na 30 lat. Z tym koresponduje wizerunek człowieka biorącego kredyt mieszkaniowy jako osoby dorosłej – jakby dopiero zdolność kredytowa nobilitowała człowieka. Skoro bank decyduje, aby dać mi kilkaset tysięcy, to chyba traktuje mnie poważnie? No właśnie – to banki nauczyły nas myśleć o kredycie jako czymś normalnym. A przecież uwiązanie przez 30 lat do takiego zobowiązania normalne nie jest.

Ale po kolei. Zanim Springer opisze mieszkaniowe losy współczesnej Polski, zagląda do II Rzeczpospolitej, głównie do przedwojennej Warszawy – i pokazuje, że oni mieli podobne problemy do nas. Obok eleganckich willi i apartamentowców, zamieszkałych przez elity, były też brudne czynszowe nory, gdzie czasami w jednej izbie gnieździła się 10-osobowa rodzina. Ludzie zarabiający mało mieli tak jak dzisiaj niewielkie szanse na jakąkolwiek stabilizację mieszkaniową. W razie utraty pracy wisiała nad nimi groźba eksmisji do ośrodków dla bezdomnych, które opisywane są jako pierwsze kręgi piekieł i przypominają trochę to, co czytamy np. o gettach i obozach II wojny światowej…

Byli w II RP ludzie, którzy starali się tę sytuację zmienić – tak powstała choćby Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa, gdzie mieszkania miały być dostępne dla robotników. Ale to była kropla w morzu potrzeb.

Springer pomija PRL – ponoć dlatego, aby nie wyszło, że to najlepszy okres jeśli chodzi o dostęp do mieszkań – przechodzimy do III RP. I tutaj autor na 13 kolejnych piętrach opowiada o kilkunastu różnych patologiach. Ludzie, którzy mieszkają w lokalach wynajmowanych na firmy, bo te są tańsze, a urzędy udają, że nie widzą innego zastosowania. Ludzie, którzy są wyrzuceni przez „czyścicieli kamienic”,albo oszukani przez developerów. Losy wynajmujących, podstawowy problem, czy wolno wbić swojego gwoździa czy nie. No i historie kredytowe. Łącznie z opowieścią człowieka mieszkającego z rodziną w garażu, bo na dom już nie starczyło. Wszystko uzupełnia punkt widzenia bankowców i doradców kredytowych. Zgadzam się mocno z opinią, że te wszystkie państwowe programy „mieszkania dla młodych” to jest wsparcie nie młodych, a developerów i banków – i jeden z powodów wzrostu cen nieruchomości. Bezsensownie przepalone publiczne pieniądze.

Nie opisuję szczegółowo, to trzeba znać. W reportażu Springera na pewno gdzieś się sami odnajdziemy i będzie to punkt wyjścia dla gorzkiej refleksji.

„13 pięter” to też reportaż z tezą. Bo Springer nie tylko pokazuje smutny stan, ale szuka rozwiązania, podpowiada, co może tutaj pomóc. Według niego jest to budownictwo czynszowe. Polaków nie stać na mieszkania na własność, więc powinni mieszkać w tanich czynszówkach, wspieranych przez państwo – podobnie jak działo się to w wielu innych krajach. Za błąd uważa możliwość „wykupu” mieszkań komunalnych, bo te przecież są potrzebne tym, którzy będą tam mieszkali, a nie tym, którzy odziedziczyli takie mieszkanie po babci i teraz mają dwa. Słabość polskiego rynku wynajmu widzi w tym, że większość wynajmujących robi to przypadkowo – bo właśnie mieszkanie po babci się trafiło. Dlatego powstają takie profile na FB jak ch. mieszkania do wynajęcia.

W przedwojennej Polsce Springer idealizuje pomysły ruchu spółdzielczego, w nowej – pokazuje pozytywne przykłady tzw. Towarzystw Budownictwa Społecznego.  No i to jest pewna słabość książki – zakładanie, że byłoby idealnie, gdyby tylko polityka mieszkaniowa państwa poszła w innym kierunku – wspierania TBS i czynszówek. Tymczasem nie jest to takie pewne. Wiemy, jak bardzo Polacy nie chcą mieszkać w mieszkaniach spółdzielczych, wiemy jakie jest nasze podejście do własności wspólnej, wiemy że własność jest zawsze postrzegana jako coś bardzo ważnego. Tam gdzie Springer narzeka na to, że polskich nieuregulowanych prawnie kamienic nie chcą kupować fundusze inwestujące w wynajem – przypomina mi się niedawna wypowiedź szefa Alior Banku. Wojciech Sobieraj bronił bronił kredytów hipotecznych – czy naprawdę chcielibyśmy wynajmować mieszkania od niemieckich emerytów? To chyba też nie jest dobre rozwiązanie. Ale trzeba coś robić.

Dlatego mimo paru zastrzeżeń, jest to jedna z najważniejszych książek tego roku.

Ocena 8/10, dostępny e-book.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Carlfrost

    Zdziwił mnie ten przeskok z II RP prosto do III RP jak dla mnie jest to błąd autora, byłby to bardzo ciekawy temat

  2. vero

    moim zdaniem – powinno być właśnie więcej czynszówek.
    – i tak zawsze b­ędzie grupa ludzi, którzy będą chcieli mieć własne mieszkanie.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: