VrooBlog

VrooBlog

Kiedy Polaków będzie stać na lewicę?

sobota, 6 grudnia 2014 09:36

Sławomir Sierakowski w wywiadzie dla magazynu Gazety Wyborczej zastanawia się nad kolejnymi porażkami polskiej lewicy w kolejnych wyborach. No i słusznie. SLD nie może wyjść poza ramy partii starych komuchów, czego symbolem był zresztą powrót Leszka Millera. Lewicowe tezy gospodarcze wypożycza sobie w dowolnej konfiguracji PiS – choć jak się okazało przy okazji ich rządów, to akurat oni wprowadzili kilka nielewicowych zmian w systemie podatkowym. Pozostaje skierowanie się w kierunku tzw. nowej lewicy czyli troski o roślinki, zwierzątka, prawa prześladowanych przez Kościół kobiet i gejów, bo przecież los robotników to zbyt trudny temat i lepiej ich (poza paroma wyjątkami) zostawić Ikonowiczowi. Co jednak zrobić, skoro kolejni propagatorzy tych nowych ruchów dokonują tzw. samozaorania, kompromitując się na różne sposoby? Pokładano nadzieję w Palikocie, nie zauważając, że to tylko chwilowe odejście elektoratu, który miał dość PO i PiS – a już w kolejnych wyborach ci sami mogli głosować na Korwina.

Sierakowski zauważa jednak bardzo ważną rzecz, z którą nie sposób się nie zgodzić.

Lewica w Polsce będzie wtedy, gdy wybierze ją mieszczaństwo drugiego pokolenia. Pierwsze pokolenie po 1989 r. jest strasznie liberalne, było uczone – każdy jest kowalem własnego losu, każdy gryzł ziemię, żeby się dorobić. Dziś jeszcze myśli: „Jak mnie się udało, inni też powinni sobie sami radzić”.

Dopiero drugie pokolenie będzie mogło sobie pozwolić na coś więcej. Pierwsze mieszczaństwo jest materialistyczne, drugie jest wolnościowe.

A zatem – Polacy muszą się po prostu w tym pierwszym (liberalnym) pokoleniu wzbogacić, aby później stwierdzić „mnie się udało”. Postulaty lewicy są czymś, co kosztuje, dlatego potrzeba dla nich bogatego państwa. Te wszystkie zielone i tęczowe ruchy powstały na sytym Zachodzie, gdzie już od paru pokoleń ludzie nie mieli realnych problemów, a jeśli mieli, to zamiatali je pod dywan.

Ale prawdziwa lewica wróci w momencie, w którym robi się znowu źle.  Czy w dzisiejszej Hiszpanii z ich rekordowym bezrobociem młodzieży i Grecji, gdzie system bankowy zamknął kurek, na pewno do władzy dojdzie nowa lewica z postulatami jak najfajniejszego wydawania publicznych pieniędzy? Czy jednak wrócą stare socjalistyczne hasła o redystrybucji dochodów i to w jak najbardziej populistycznych wariantach?

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. airborell

    No więc kiedy się zrobi naprawdę źle, to beneficjentem wcale nie musi być lewica, tylko na przykład Ruch Narodowy.

    IMO „lewica troszcząca się o zwierzątka i gejów” coraz bardziej zauważa, że konieczny jest zwrot w stronę programu społecznego. Vide dyskusje w Kongresie Kobiet (Graff vs Środa), vide ewolucja Zielonych. Ale to wszystko mało.

    BTW zgadzam się z Sierakowskim. Nie było szansy dla lewicy, dopóki blokował ją związek zawodowy sierot po PRL (czyli SLD) oraz pseudolewicowy Ruch Palikota. Dziś RP jest już trupem, SLD w zasadzie też, i otwiera się pole dla czegoś nowego. Dobry kandydat na prezydenta mógłby nawet powalczyć o drugą turę, no i być podstawą dla nowej lewicy w wyborach parlamentarnych (tyle że czasu między jednymi a drugimi wyborami jest niestety mało).

  2. bartoszcze

    Zielone i tęczowe ruchy to może powstały już na sytym Zachodzie, ale np. NRF Adenauera to dziś byłaby uznawana za socjalistyczną, podobnie jak USA Eisenhowera.
    W USA Wielki Kryzys wyniósł do władzy keynesistów, w Niemczech – nazistów.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: