VrooBlog

VrooBlog

Cukrowa mafia

wtorek, 16 września 2014 09:07

Sugar 2xmacro

Z początkiem września po raz n-ty zacząłem odchudzanie. Ostatni raz było dwa lata temu, gdy lekarz postraszył mnie wynikami cholesterolu. No, jak się okazało, gdy chcę to mogę, przez dwa miesiące zszedłem o 5 kg w dół, a wyniki cholesterolu okazały się wzorowe. Oczywiście rok później waga wróciła do niedobrej normy, a cholesterolu też od dawna nie badałem.

Teraz kolejne podejście. Porażki przeanalizowane, cele zracjonalizowane i do dzieła. Moja dieta jest dość prosta – po prostu odrzucam wszystko co ma wysoki indeks glikemiczny. Zero cukru, słodyczy, ciast, ziemniaków i białego chleba. Zero piwa. No i to przynosi efekt, oczywiście pod warunkiem, że za miesiąc czy dwa nie skuszą mnie świeżutkie, pachnące, mięciutkie, bielutkie bułeczki.

Najgorsze na początku jest porzucenie uzależnienia od cukru. Bo trzeba sobie uświadomić, że większość z nas jest uzależniona, nawet jeśli nie zjadamy codziennie batonika czy kanapki z nutellą. Z cukrem jest podobnie jak z alkoholem – uzależniony mówi, że co tam, mógłby się w każdej chwili powstrzymać. No to spróbuj. Kilka pierwszych dni bez cukru to jest naprawde mordęga. Czego bym nie jadł, a naprawde nie ograniczam kalorii, to szybko dopada głód, który każe mi biec do lodówki, żeby coś dojeść, albo do schowanych po domu zapasów krówek, aby medytować „choć jedna, choć jedna”. Ale po około tygodniu odpuszcza. W domu rodzinnym zostałem poczęstowany szarlotką, no dobra, jeden kawałek nie zaszkodzi. Owszem, nie zaszkodził, ale… jakie to słodkie! Szybko zmienia się percepcja słodyczy.

Najgorsze w odzwyczajaniu się od cukru jest to, że cukier jest wszędzie. Wiadomo – napoje gazowane do odstawienia, skoro pół litra Coli zawiera 50 g cukru… Ale gorzej z tymi różnymi zamiennikami cukru dodawanymi do produktów spożywczych. Podobnie jak 10 lat temu wraca czytanie etykiet, porównywanie, aha tutaj mają, tutaj nie mają, świadomy wybór, który jest dość trudny.

Niedawno obok mojego obecnego miejsca zamieszkania otworzyli Biedronkę. Czasami tam zachodzę, idąc alejką widzę, że ze wszystkich stron atakują mnie słodycze, produkty wysoko przetworzone i słodzone napoje. Jeśli nie ma się wiedzy co kupować, nie ma wyjścia – wpadnie się w sidła. Czy za 20 lat polskie społeczeństwo będzie wyglądało jak amerykańskie? Po 30 kg nadwagi na łebka.

Skończyłem dzisiaj czytać książkę Cukrowa mafia. Jak cukrowe lobby niszczy Twoje zdrowie, którą napisał niejaki Hans-Ulrich Grimm. Lektura dość trudna, bo zgodnie z nazwiskiem autor leje wodę, powtarza się, daje opisy przyrody, a i tłumacz się nie popisał, np. zamiast „indeksu glikemicznego” wymyślając „indeks glukaminowy”. Ale teza książki bardzo ciekawa – lekarze od wielu lat wiedzą o tym, jak bardzo szkodliwy jest cukier – za jakie choroby odpowiada, no i jak straszliwe jest nadużycie cukru w państwach Zachodu. Wiele mówiąca statystyka: niemieckie dzieci jedzą rocznie więcej cukru, niż same ważą czyli średnio 50,9 kg. Z tego 10 kg w ciastkach, 5 kg w lodach, 3 kg w czekoladzie i batonikach, 3 kg w cukierkach – i aż 23 kg w słodkich napojach.

Ale wiele działań skutecznie blokuje przemysł spożywczy czyli największe światowe koncerny – Coca Cola, Nestle itd. Według autora, potrafią one skutecznie lobbować w Światowej Organizacji Zdrowia, aby ta nie potępiała jednoznacznie cukru, ani nawet nie zachęcała zbyt głośno do ograniczenia jego spożycia. Tym, którzy są świadomi działania cukru, koncerny proponują słodziki – ale one też nie są bez wad. Tytułowa „mafia” to zgodne działania wszystkich, dla których cukrowy biznes jest opłacalny. O tym też kiedyś pisałem – dawniej bezczelnie mówiono, że „cukier krzepi”, jeszcze w latach 70. zachęcano do picia słodkich napojów, bo miały hamować apetyt i ułatwiać zrzucanie wagi.

Michel Montignac w swojej książce „Jeść aby schudnąć” której wydanie sprzed ponad 10 lat pomogło mi rzeczywiście zrzucić 13 kilogramów, umieścił rozdział o jednoznacznym tytule: „Cukier jest trucizną”. Kupiłem ostatnio e-booka przygotowanego na podstawie nowszego wydania. I tam widzimy: „Cukier: słodycz, która życzy nam bardzo źle”. Nawet tam dotarła mafia?

Autor zdjęcia: Lauri Andler(Phantom), GFDL/CC-BY-SA-3.0

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Bart

    Hej,

    To zdaje się, że ogólnie chodzi o węglowodany proste, czyli nie tylko cukier, ale też pieczywo, makarony, ryż, ziemniaki. Owoce są trochę lepsze.
    Proponuję poczytaj sobie o diecie south beach. Jest ona o tyle fajna, że właśnie nie biegasz głodny, bo jesz dużo białka i trochę tłuszczy przez pierwsze 2 tygodnie. Wtedy organizm przerzuca się na spalanie tego co jest nagromadzone w organizmie.
    Raz byłem na tej diecie, pierwsze dwa dni były znośne, trzeciego dnia czułem się bez sił, wypiłem z 6 kaw i nic ;) Ale ku mojemu zdziwieniu tak po 12-13 nagle odzyskałem siły. Tak jak wcześniej sporo jeździłem na rowerze, ale jadłem makarony, pizze i nie chudłem, tak dopiero wtedy magicznie masa zaczęła mi ubywać.

    Pozdro

  2. Marcin

    Na odchudzanie polecam intermittent fasting (czy po naszemu okresowy post), czyli jedzenie w oknie żywieniowym. To jest świetne dopełnienie zmian w Twoim żywieniu… i co najważniejsze jest szalenie proste. Jesz w ciągu dnia tylko w oknie żywieniowym (zależnie od wariantu 1-8h – . Najważniejsze jest to, że nie trzeba sobie odmawiać wszystkiego, a i tak się chudnie… Tym niemniej przestawienie organizmu na takie żywienie trwa kilka tygodni (w tym czasie może to być niekomfortowe) Dlatego polecam stopniowe zmniejszanie okna. Tutaj jest strona (na stronie jest też link do prywatnej grupy facebook) dla jednego z wariantów IF. http://www.fast-5.org/ . Ja zrzuciłem ok. 4kg w ten sposób… i na razie starczy. Wiele osób zrzucało po 20-30kg trzymając się tylko okna żywieniowego.

  3. Paweł

    Zajadaj się owocami, banany (byle dojrzałe!), śliwki, maliny i wiele innych – nie zauważysz braku cukru. Witarianie twierdzą, że są dosłodzeni wystarczająco tym co jedzą.

    Poza tym warto radykalnie zmniejszyć ilość jedzonego glutenu – mniej zwykłego pieczywa. Polubić ryż, kaszę jaglaną,quinoę ..

  4. Vroo

    @Bart: mam jedną książkę Agatsona (te 10 lat temu kupowałem wszystko na ten temat) – wg mnie jest dość podobna do Montignaca, chociaż MM wydaje mi się znacznie bardziej przejrzysta.

    @Paweł: pieczywo z mąki pszennej całkowicie odstawiam. Wasa żytnia, albo pieczywo żytnie najlepiej na zakwasie, choć nie zawsze można na nie trafić.

  5. vero

    ja od dawna nie jem „białego” pieczywa i wcale nie kusi ;-)

    herbaty nie słodzę od lat,
    ciasta jeśli już- słodzę stevią.
    jedynie od czasu do czasu przełamuję się – bo kawę uznaję tylko białą i słodzoną,
    ale kawa zdarza mi się sporadycznie.

  6. gszczepa

    Ad „Cukier krzepi”, w czasach promowania tego hasła bilanse kaloryczne wyglądały zupełnie inaczej i miało to sporo sensu.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: