VrooBlog

VrooBlog

[52 książki] Wałkowanie Ameryki – wałkować aby zrozumieć

poniedziałek, 21 stycznia 2013 23:46

ebookpoint-walkowanie2W „Wałkowaniu Ameryki” Marek Wałkuski zabiera nas w podróż połączoną z korepetycjami z geografii.

Stany Zjednoczone fascynują mnie na wielu poziomach. Państwo to ogromne i bardzo różnorodne, w końcu każdy stan ma swoją specyfikę i jest jakby odrębnym krajem. USA jako miejsce gdzie można rozwinąć skrzydła, kraj wolności i dziwnych przepisów. Mnóstwo stereotypów z literatury i filmów, dużo nawiązań w kulturze popularnej. Stany, Stany, fajowa jazda, Zjednoczonych łopot flag… Jeśli nie byłbym Polakiem, to chciałbym urodzić się jako Amerykanin.

„Wałkowanie Ameryki” nie jest typowym reportażem. Nie przeczytamy w nim o perypetiach autora – wątki osobiste będą raczej wplecione w opowieść o Ameryce, jaką Wałkuski poznał podczas kilku lat pracy jako korespondent Polskiego Radia. Tak wyjaśnia to we wstępie książki:

Moim celem jest pokazanie zarówno amerykańskiej różnorodności, jak i cech wspólnych Amerykanów. Piszę o tym, co odróżnia Stany Zjednoczone od innych krajów. Staram się wyjaśnić, dlaczego pewne rozwiązania, które obcokrajowcom wydają się bezsensowne albo śmieszne, w amerykańskich realiach sprawdzają się całkiem nieźle. Nie usprawiedliwiam wad Ameryki, ale próbuję pokazać je w szerszym kontekście.

Kolejne rozdziały są o tym, co w Ameryce należy zrozumieć. Relacje rasowe, religia, amerykańska prowincja oraz muzyka country, a także podejście Amerykanów do używania broni. Oto cytaty, które mi najbardziej zapadły w pamięć.

O amerykańskiej codzienności.

W USA człowiek na co dzień spotyka się z bezinteresowną uprzejmością. Przekonanie, że trzeba pomagać innym, Amerykanie mają tak głęboko wpojone, że czują się w obowiązku wskazać drogę, nawet gdy sami jej nie znają.

Pytając: „Jak się masz?”, Amerykanin nie oczekuje informacji na temat stanu twojego ducha, tak samo jak Polak, mówiąc „Cześć”, wcale nie oddaje czci.

O tym, co łączy Amerykanów.

Jak zauważył brytyjski pisarz Gilbert Keith Chesterton, Ameryka jest jedynym krajem na świecie stworzonym wokół wyznania wiary, jakim była Deklaracja niepodległości. Brytyjczykiem, Polakiem czy Rosjaninem człowiek stawał się poprzez urodzenie, wspólną historię i tradycję. W wypadku USA było to niemożliwe, ze względu na ogromną populację imigrantów. Elementem łączącym Amerykanów były więc wspólne wartości, takie jak: wolność, demokracja, równość wobec prawa, egalitaryzm i indywidualizm.

I o typowej amerykańskiej religijności.

Zwykli Amerykanie też nie mają problemu z demonstrowaniem swojej religijności. Niektórzy idąc do szkoły czy do pracy, wieszają na szyjach krzyżyki, zakładają na głowy jarmułki albo zakrywają twarze burkami. Inni przyklejają na swoich samochodach naklejki z napisem „Jezus jest Twoim zbawcą”. Jednak obecność religii w życiu publicznym, która wynika z prawa do wolności wypowiedzi, nie oznacza obecności religii w sferze państwowej, ponieważ w USA bardzo wyraźnie przestrzega się rozdziału kościoła od państwa.

O prawie do używania broni.

W niektórych stanach osoba przebywająca we własnym domu może zabić każdego, kto wtargnął na jej teren, i nie musi nawet udowadniać, że obawiała się o swoje bezpieczeństwo. Być może dlatego większość Amerykanów nie stawia wokół swoich posiadłości ogrodzeń, jak to się dzieje w wielu innych krajach świata.

W stanie Wirginia, gdzie dozwolone jest posiadanie karabinu maszynowego, trzeba go zarejestrować na policji w ciągu 24 godzin od zakupu i informować o każdej zmianie miejsca swojego zamieszkania lub numeru telefonu. Mimo tych obostrzeń w Stanach Zjednoczonych zarejestrowanych jest około 400 tysięcy karabinów maszynowych.

Amerykanie posługują się dziesiątkami metafor strzeleckich. Gruba ryba to u nich big shot (z ang. potężny strzał), ambitne cele to shooting for the moon (z ang. strzelanie do księżyca), a osoba bezpośrednia to straight shooter (z ang. bezpośredni strzelec). Być wiernym swoim przekonaniom to stick to your guns (z ang. trzymać się swoich pistoletów), a long shot (strzelać z daleka) oznacza niewielkie szanse.

A tak Amerykanie walczą z korkami.

Najbardziej powszechne jest wyznaczanie specjalnych pasów HOV (ang. High Occupancy Vehicle) dla samochodów z większą liczbą pasażerów. Jeśli przy autostradzie znajduje się znak HOV-2, to na specjalnie oznaczony pas ruchu mogą wjeżdżać tylko pojazdy, w których są co najmniej dwie osoby.

Jest też sporo o patriotyzmie amerykańskim oraz podejściu do ważnych rocznic.

Może się to wydać szokujące, ale na liście świąt państwowych w Stanach Zjednoczonych nie ma żadnej rocznicy klęski narodowej. Amerykanom nie przychodzi też do głowy, by na obchody swoich rocznic zapraszać zagranicznych przywódców. Prezydenci USA biorą czasem udział w uroczystościach za granicą, ale zdarza się to bardzo rzadko. Z tego punktu widzenia niesprawiedliwe były pojawiające się w Polsce głosy krytyki, gdy Barack Obama nie przybył do Gdańska na obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Ci, którzy poczuli się wówczas urażeni, powinni wziąć pod uwagę, że w grudniu 2011 r. ani Barack Obama, ani żaden z ważnych ministrów jego rządu nie pofatygował się do Honolulu na obchody 70. rocznicy japońskiego ataku na Pearl Harbor. Przedstawiciele rządu federalnego i głównych partii politycznych nie pojechali też na obchody 250. rocznicy rozpoczęcia wojny secesyjnej do Charleston w Karolinie Południowej. Co ciekawe, w USA nikt nie miał o to do prezydenta pretensji, bo Amerykanie mają zupełnie inne podejście do rocznic niż Polacy.

Mnóstwo jest takich ciekawostek czy spojrzeń z innej perspektywy. Padają zarzuty, że książka to komentarz do rocznika statystycznego. Nie do końca. Oczywiście – jeśli ktoś oczekuje romantycznej i drobiazgowej relacji z podróży – to nie jest książka dla niego. „Wałkowanie Ameryki” ma pomóc w zrozumieniu – a tego nie da się czasami zrobić bez statystyki. Prawda o tak ogromnym kraju widoczna jest właśnie w liczbach.

Ze względu na formę, nie mogę powiedzieć, aby „Wałkowanie Ameryki” czytało się tak łatwo jak powieść przygodową, lub takie perły reportażu literackiego jak w przypadku Kapuścińskiego. Ale fajnie by było, gdyby obok podręczników do geografii w szkole średniej czytać takie książki jak Wałkuskiego. Na pewno zapadają w pamięć i rozbudzają naszą ciekawość tym wielkim krajem.

Do kupienia: wersja cyfrowa w Ebookpoint, a papier w najbliższym kiosku, bo to ostatnio bestseller.

Ocena: 8/10.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Jakub

    Czytałem i bardzo polecam! Szczególnie dla ciekawych świata, otwartych na inną kulturę.

  2. Promocje dnia – 16.03.2013: Rebis na literkę B, Wałkowanie Ameryki, W kanałach Lwowa, Język dwulatka, Każdy kot ma dwa końce | Świat Czytników

    […] też do swojej recenzji na vrooblogu, gdzie dałem ocenę […]

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: