VrooBlog

VrooBlog

Rodzice, czytajcie dzieciom Korczaka. Sobie też.

poniedziałek, 30 stycznia 2012 10:02

Na blogu Talentovnia znalazłem następujący fragment z książki Janusza Korczaka „Bankructwo małego Dżeka” (1924!)

Podczas głosowania i wyborów pan Fulton czytywał dwie gazety, żeby lepiej wiedzieć, na kogo głosować. I wtedy Dżek o każdym nieszczęśliwym wypadku dowiadywał się dwa razy. W jednej gazecie pisało zawsze, że winni są rodzice, bo nie pilnują dzieci, a w drugiej, że z winy policji, która nie pilnuje porządku. W ten sposób ojciec Dżeka wiedział jakiego wybrać prezydenta, a Dżek – czego nie należy robić, bo jest niebezpieczne.

W bardzo prostej formie przekazane, że media serwują nam różne wizje świata i jeśli chcemy podejmować dobre wybory, nie wolno skupiać się na jednym kanale TV, jednej gazecie, jednym portalu – a jeśli wszędzie mówią, że winni są rodzice (albo policja), to też jest coś nie tak.

Tymczasem od małego uczy się nas jednego sposobu myślenia, nie każe zadawać pytań, wyśmiewa sięganie do innych źródeł i porównywanie ich. Na co chcesz tracić czas? Nie zawracaj nam głowy! Celuje w tym szkoła, nie wiem czy coś od moich czasów się zmieniło, ale biorąc pod uwagę „testową” formę egzaminów, chyba nie za bardzo.

Pamiętam, jak poszedłem na pierwszą swoją lekcję religii w pierwszej klasie (jeszcze w salce przy kościele). Była to ogólnie druga czy trzecia lekcja, bo wcześniej chorowałem. Więc na początku prowadząca zakonnica powtarza materiał z poprzedniej lekcji i pyta o miejsca wydarzeń biblijnych. Ja na poprzedniej lekcji nie byłem, ale czytałem wtedy doskonałą Biblię dla dzieci Daniela Ropsa i nie miałem problemu z odpowiedzią. Tyle, że … Rops w swojej książce nie używał na przykład określenia „Jerozolima” tylko „Jeruzalem”. Więc gdy odpowiedziałem „Jeruzalem” – usłyszałem, że źle, bo „Jerozolima”. Siostrzyczka była głupia, czy też bardziej odpowiedziała rutynowo – odpowiedź nie pasuje do klucza – jest zła.

Uczeń usłyszy dziesiątki takich komunikatów i stwierdzi, że nie warto się wychylać. Że trzeba wziąć najpopularniejszą odpowiedź z mediów, nie warto się zastanawiać. Ten jest rozsądny, ten jest oszołomem, taka jest prawda, a takie teorie spiskowe.

Ja wtedy nie wiedziałem o co tej siostrze chodzi. Przecież odpowiedziałem prawidłowo, więc wzruszyłem ramionami, ale… potem używałem już nazwy  „Jerozolima”. Choć wolałbym o sobie myśleć, jako o nonkonformiście, osobie myślącej niezależnie, to jednak wiele lat szkoły i zetknięcia z mediami zrobiło swoje. Co jakiś czas odkrywam, że jednak świat jest w jakiejś postaci inny niż mówią o tym media i zastanawiam się ile jeszcze przede mną takich odkryć.

Wróciwszy do Korczaka. Pamiętam, że nie polubiłem „Króla Maciusia pierwszego”, już nie mówiąc o drugiej części. Ta książka była tak… okrutnie prawdziwa. Dzieci marzą o utopiach, dość szybko się tego podejścia wyzbywają, ale część myślenia życzeniowego, tak jak u Maciusia im pozostaje na całe życie. Może w ramach kampanii wyborczej trzeba rozdawać wyborcom książki Korczaka? Byłaby to  dla niektórych najważniejsza edukacja polityczna w ich życiu.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. marjolaine

    Lubię to.

  2. nakloff

    Dużo radości sprawiła mi ta notka. Pewnie dlatego, że moi idole z dzieciństwa to Kajtuś Czarodziej i Król Maciuś Pierwszy :)

  3. vero

    a ja korczaka nie dzierżę.
    nie trawię.
    nie lubię.
    imho: jest ble.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: