VrooBlog

VrooBlog

Archiwum bloga na Lipiec 2010.

Upał w literaturze ;)

czwartek, 22 lipca 2010 17:53

Myślę, że w taki dzień trzeba sięgnąć do klasyki – czyli „Dobrego” Łysiaka:

To był letni dzień, koło południa, zajebisty gorąc. Bazar niby tramwaj, ścisk, że „gdyby nie panna Jola, nie byłoby gdzie palca wetknąć”. Baby w budkach wachlowały się, tym na ręczniaku pot kapał z cycków w gacie i dalej w pepeg, aż zaczęły zdejmować bluzki i prężyły się w halkach świeżych jak dworcowy ręcznik. Sery puchły, mięcho zarzucone workami gniło, flaczarki i „pyzy! gorące pyzy!” przekrzykiwały się bez sensu, czekając na kogoś z głodnym sma­kiem, ale komu chciałoby się wtranżalać pod taki upał? Interesy, owszem, tam farci się na okrągło. Dobrze chodziły podkoszulki z amerykańską kminą na plecach i piersiach, kanty z rozszerzaną nogawką, skoki w kolorze wiśniowym i chusteczki na włosy obszyte po grecku blaszkami robiącymi za moniaki. W taką gorącość na Różyckim nie pije się monopolu, królowała herbatka w ćwierćflakonach z korkiem. Ludzie czekali na deszcz, ale krótki, taki, co odświeża powietrze i daje nogę, dłuższy przegania klientów. Jak idzie na deszcz, to interes kwitnie, bo każdy się spieszy i ten, co ma płacić, targuje krótko. Kto mógł przewidzieć, że idzie tajfun?

No a piosenką, która doskonale pokazuje to co człowiek myśli w taki dzień jest „Upał” Kazika. Powstał nawet do tego teledysk, ale na YT nie ma:

Allepozytywy i Allenegatywy

poniedziałek, 19 lipca 2010 00:03

Jestem weteranem Allegro. Kupuję tam od roku 2001, sprzedaję czasami też, ale 95% to transakcje kupna.

Dlaczego? Nie zawsze dlatego, że jest taniej. Sprzedawcy płacą wysokie prowizje i zdarza się, że jakiś sklep ma lepszą cenę. Czasami jest po zwyczajnie łatwiej. Klikam Kup Teraz, robię przelew, wysyłam maila – zajmuje mi to kilka minut – procedura prosta, sprawdzona, nie muszę się zastanawiać jak działa dany sklep internetowy. No i jest bat w postaci komentarzy, który sprawia, że większość transakcji realizowana będzie dość szybko i rzetelnie – a jak sklep mi zwleka miesiąc z wysyłką płyt, to mogę co najwyżej na blogu ponarzekać.

No i parę dobrych i złych doświadczeń.

Alle Pozytywy:

  • O 9:15 kliknąłem „Kup teraz”, o 9:48 dostaję maila że przesyłka została wysłana…
  • Sprzedawca, który zwrócił 1 zł nadpłaty, bo wysyłka wyszła taniej – JEDYNY TAKI PRZYPADEK W CIĄGU 9 LAT!
  • Kilku sprzedawców, którzy wyliczali dokładny koszt przesyłki na podstawie wagi książek i kosztu opakowania…
  • Parę przypadków odbioru osobistego, które przerodziły się w dłuższe rozmowy na temat związany z przedmiotem kupna. Np. pani, której zawiozłem 3-tomowy słownik języka polskiego (okazało się, że zupełnie do niego nie zaglądam mając wersję na CD) i która wzięła mnie na początku za kuriera z Inteligo. ;-)
  • Niektóre opakowania, które przetrwałyby prawdopodobnie bombardowanie atomowe.
  • Ludzie, którzy załatwiali transakcje szybko i sprawnie, mimo absurdalnie niskich cen.
  • Antykwariat, który najpierw bez problemu przyjął moje przeprosiny, bo spóźniłem się 3 tygodnie z przelewem, potem – ponieważ kupionej książki już nie mieli – dał mi wolny wybór z ich oferty za kwotę 2x wyższą!

Alle Negatywy:

  • Podbijanie kosztów dostawy: płacę np. 8 złotych a dostaję list zwykły. Albo sprzedawcy, którzy rżną głupa i mimo że wysyłają wszystko jedną paczką, to sumują koszty dostawy dla różnych przedmiotów.
  • Komentarze odwetowe. Wiadomo.
  • Pewna kupująca, która przez 2 tygodnie nie dawała znaku życia (i nie wysyłała przelewu), potem miała wielkie pretensje, że jej za późno wysłałem książkę, a była jej potrzebna do egzaminu. A nie można było od razu napisać? Wysłałbym bez czekania na przelew.
  • Koleś, który sprzedał mi piracką wersję albumu Metalliki „S&M” i usiłował wmówić, że to takie wydanie. Ma setki pozytywów, pracuje jako urzędnik na stanowisku kierowniczym, ale pirat był ewidentny, bo nawet ukraińskie wydania licencyjne (które u nas są traktowane jako pirackie) wyglądają inaczej.
  • Firemki od różnej masówki elektronicznej, u których kupno bywa loterią: mogą wysłać nie to co trzeba (i nie poczuwać się do winy, bo i jedno, i drugie jest ładowarką do ipoda), albo wysyłać coś przez parę tygodni.
  • Sprzedawcy, którzy mimo zamówienia kuriera i tak mieli czas realizacji wynoszący z tydzień i dłużej.

Tak czy inaczej, pozytywów jest więcej. Ominęły mnie całe szczęście różne oszustwa, o których czasami mówią media. Oszustów zauważam, to fakt, ale kalkuluję ryzyko, oceniam profil sprzedawcy i nie kupuję tam, gdzie mógłbym coś podejrzewać.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: