VrooBlog

VrooBlog

Gdzie ci faceci?

piątek, 26 czerwca 2009 21:53

Rozmowa z ks. Piotrem Pawlukiewiczem sprzed roku: O mężczyznach w Kościele, a właściwie o ich braku, o zniewieściałym duszpasterstwie. Całość wywiadu.

Powszechne kłopoty z męskością mężczyzn sięgają czasów rewolucji przemysłowej. Chłopiec, by mógł dojrzeć, potrzebuje mistrza, nauczyciela, którym być musi oczywiście także mężczyzna. Według zamysłu Bożego, kimś takim powinien być przede wszystkim ojciec. Ale jakieś 200 lat temu ojcowie zaczęli wychodzić masowo z domu, poszli do fabryk, często znikali za chlebem na całe dnie, tygodnie, miesiące. Chłopcy zostali sami w domu z mamą. […]

Dawniej syn patrzył na siłę ojca, na roli czy w zakładzie rzemieślniczym, i ojciec mu tę siłę przez to wspólne przebywanie przekazywał. Dziś, kiedy ojcowie wracają późno wieczorem z pracy do domu, mają dla synów często jeden komunikat: „Tatuś jest zmęczony, chce poleżeć i pooglądać telewizję”. […]

Jest jakiś obłęd w kreowaniu poglądu, że mężczyzna i kobieta mają robić to samo. „Ja gotuję w dni parzyste, a ty w nieparzyste”, stewardesa z pilotem powinni się zamieniać rolami w połowie drogi… Mam dziwne uczucia, gdy widzę panie ze Straży Miejskiej na Starym Mieście. Ładnie uczesane, zgrabne sylwetki, a przy pasku pałki i kajdanki. I one ochraniają facetów, którzy piją piwo na Rynku Starego Miasta w Warszawie, żeby im się nic nie stało. […]

Feministki to kobiety, które przestały wierzyć w swoje piękno i siłę jego oddziaływania. Pan Bóg tak to wymyślił, że kiedy kobieta zachwyca mężczyznę swoim pięknem, nie tylko fizycznym oczywiście, on się wtedy uaktywnia i działa na rzecz swojej pani. Wiele kobiet poranionych w dzieciństwie jest dzisiaj w głębi serca przekonanych o braku swego piękna. Nie wierzą, że facet się ich kobiecością zachwyci i dlatego na wszelki wypadek chcą go kontrolować i nim sterować.

Błędne koło się zamyka. Bo faceci mają włączony program: „jak najmniej wysiłku, by osiągnąć jak najlepszy skutek”. Kiedy widzą, że kobieta chce rządzić w domu i decydować o wszystkim, to wielu z nich nawet godzi się na to, bo to jest dla nich wygodne. […]

Za mało przedstawiamy chrześcijaństwo jako wezwanie niosące w sobie ryzyko.
– Tak, Murrow pisze, że zapraszając mężczyzn do Kościoła, powinniśmy zadawać im pytanie: „czy ty się nadajesz, żeby być chrześcijaninem?”. A nie tylko: „przyjdź, zapraszamy, czekamy”. Zaproszenie do „męskiej” wiary powinno być w takim stylu, w jakim kiedyś pewien naukowiec zapraszał ochotników na wyprawę na biegun północny. Dał do gazety takie ogłoszenie: „Mężczyźni jako ochotnicy poszukiwani na niebezpieczną wyprawę. Niskie płace. Nieludzkie zimno, miesiące w ciemności, szczęśliwy powrót wątpliwy, możliwość zdobycia sławy i uznania, jeśli wyprawa się powiedzie”. Zgłosiło się 5 tysięcy mężczyzn. Chrześcijaństwo jest wyzwaniem, walką. Trzeba pokazywać Chrystusa jako mocnego mężczyznę, także inne postacie biblijne, jak prorocy czy król Dawid. Chrześcijaństwo jest bitwą. Nie na pięści, lecz duchową walką z siłami ciemności. Jeśli tak zaczynamy mówić, to wielu panów nagle odkrywa wiarę z zupełnie innej strony.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. xxjthxx

    Czy takie stereotypowe opinie naprawdę do Ciebie trafiają?

  2. Jacek

    Nie wiem, czy to stereotyp, ale bardzo dużo w odnalezieniu swojego miejsca w życiu dały mi te sytuacje, w których mogłem być u ojca w pracy lub razem z nim coś robić. Do dzisiaj to wspominam i jest to dla mnie ważne.

    Zauważam również dookoła siebie, że zacytowane tezy ks. Pawlukiewicza nie są wyssane z palca.

  3. xxjthxx

    Mam wrażenie, że te tezy są dość często powtarzane wśród osób interesującymi się psychologią… Wg mnie upraszczają i zakłamują rzeczywistość… O poglądzie, że mężczyźni zniewieścieli i o powodach dla których tak się stało można poczytać w artykułach czy lekkich książkach popularnonaukowych… Co ciekawe kilka lat temu podzielałem ten pogląd, wtedy te słowa jakoś pasowały do mojej sytuacji. Teraz jednak tak tak nie jest, moja sytuacja się zmieniła i ja chyba też się trochę zmieniłem, dlatego podchodzę do podobnych tez z rezerwą (podobnie wspomnianą kwestię feministek i „odejścia” od swojej kobiecości).

    Jeżeli chodzi o pracę u boku ojca to podobnie jak Ty dobrze je pamiętam i są to dla mnie ważne przeżycia. Nie zgadzam się jednak z tym, że, jak zdaje się twierdzi ks., żeby to budowało męskość. Jak się nad tym zastanawiam to na tą ważność tych chwil z ojcem składają się dwie kwestie: po pierwsze wspólna praca w ogóle zżywa ze sobą ludzi (czy to jest w firmie, zakładzie, czy to będzie kobieta czy mężczyzna). Po drugie jest to dodatkowo wzmocnione tym, że wspólpracuje się z osobą mocno związaną emocjonalnie. W rezultacie ma to taki magiczny, prastary, tubylczy charakter…

  4. Jacek

    Twoje wytłumaczenie nie pasuje do tego, że z matką też jestem związany emocjonalnie, ale jednak praca z nią nie miała na mnie takiego wpływu jak praca z ojcem.

  5. xxjthxx

    Wiesz co? Przemyślałem to i stwierdzam, że nie miałem racji :-)

  6. lavinka

    Ja tam nie mam nic przeciwko by mężczyzna walczył tylko,że… i kobieca kobieta nie poradzi jak się jej ciapa trafi. No sporo facetów to teraz rozlazłe łajzy są. To,że kobiety przejmują ich rolę to dlatego,że w większości przypadków muszą. Nie dlatego,że chcą. Dla mnie nie ma znaczenia kto co robi w domu, to zależy od tego co się ustali i co komu wygodnie. Jak dziewczyna nie umie/nie lubi gotować to po co ją zmuszać? Inna sprawa,że dziś sporo dziewczyn udaje,że nie umie gotować, bo w ich domach taka praca była wyśmiewana, a kobiety wykonujace czynności domowe-poniżane. Źle im się kojarzy prowadzenie domu, to uciekają w feminizm. Chory feminizm.

  7. lavinka

    „No sporo facetów to teraz rozlazłe łajzy są.” A co, nie są? Już Ty wiesz sam najlepiej ;))))

  8. w.

    mnie też dużo dała praca z ojcem. ;-)

    ale odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy faceci skupiają się przede wszystkim na dumaniu i analizowaniu różnych rzeczy.
    kobietom czasami nie pozostaje nic innego,
    jak zabrać się do działania.

    ale- cały czas jestem przeciwna wojującym feministkom.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: