VrooBlog

VrooBlog

Tanie państwo

niedziela, 22 czerwca 2008 22:45

Umarł jeden senator. Aby wybrać jego następcę uruchomiono całą machinę wyborczą w obrębie jednego okręgu zamieszkałego przez 700 tysięcy osób. Nawet nie próbuję szukać ile to wszystko kosztowało.

Oczywiście, gdyby w ordynacji wyborczej zapisać, że Senat może obradować w takiej sytuacji w 99 osobowym składzie polska demokracja by upadła… Albo gdyby zapisać, że po prostu idzie osoba z kolejną ilością głosów – przy okręgu jednomandatowym (gdzie każda partia wystawia po jednym kandydacie) ta osoba byłaby z innej partii, na co oczywiście partia wygrywająca nie może pozwolić.

Z tanim państwem jest tak jak z nawoływaniem do oszczędzania energii. Zachęca się nas: zgaś światło, bądź pro-ekologiczny, dbaj o ziemię. Jednocześnie wszystkie instytucje, które zachęcają do oszczędności mają biurowce bogato oświetlone setkami kilowatów. Tanie państwo kończy się tam, gdzie zaczyna się interes tych, którzy państwem zarządzają.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Irishprimavera

    Oj, niestety tak jest. Ja mam przykre doświadczenia z Anglii, gdzie zbierane są osobno śmieci generalne, zielone odpady ogródkowe, papier i puszki z plastykiem. Na papier urząd miasta daje mieszkańcom specjalne plastykowe worki. Niestety za każdym razem gdy wystawiamy nasz worek worek do nas nie wraca. Upominamy się o niego w urzędzie i przysyłają nowy. Marnując pieniądze na kolejne worki i znaczki pocztowe. A wystarczy oddać torbę skąd się wzięło.
    We Francji wprowadzono opłatę za plastykowe torby w sklepie (0,01 euro!). Minimalna opłata a jak ładnie Francuzi przynoszą własne duże ekologiczne torby. To niesamowite i obserwowałam to przez cały zeszły tydzień. Wygodni Francuzi a potrafią torbę na zakupy zabrać. U nas też powinno się skończyć rozdawnictwo reklamówek.

  2. Vroo

    Polska jest chyba jednym z niewielu krajów, gdzie reklamówki są za darmo (ale to się kończy, np. w Łodzi). Niewielka opłata w stylu 5 groszy za torebkę mogłaby skutecznie zmienić sytuację.

    Przyznaję, że sam się przyzwyczaiłem do chodzenia na zakupy bez torebek, bo w końcu w sklepie dają…

  3. marjo

    No w kerfurze koło mnie już nie ma – sa płócienne torby, albo „rozkładalne” reklamówki za 60 gr. Zostały tylko malutkie do warzyw, do pieczywa są papierowe torebki. I bardzo dobrze, nie będzie tyle tego syfu latać po ulicach.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: