VrooBlog

VrooBlog

Spojrzenie na politykę

sobota, 13 grudnia 2008 15:02

Wspomniałem kilka tygodni temu koleżance – pół żartem, pół serio – o moich planach politycznych. Pierwsza reakcja: jak cię wybiorą to załatwisz mi pracę. Podobnie stwierdzili rodzice. Tak, pierwsze skojarzenie – że polityka to coś co pozwala nam coś załatwić.

To typowe skojarzenie trzeciego świata, gdzie na politykę patrzy się jako „my i oni”. Że kosztem paru wątpliwie moralnych czynów, możemy czasami dobić się do tej elity, ale normalnie to nie nasz świat.

Marzy mi się układ polityki w Polsce na skalę amerykańską. Gdzie każdy gdzieś działa. Czy to w partii, czy to w stowarzyszeniu czy to w fundacji, czy w kościele. U nas ci działacze – nawet najzupełniej lokalni – traktowani są albo jako ci, którzy „się ustawili”, albo jako idealiści totalni, którymi zresztą są. Bo to przecież trudne, działać tak po godzinach w środowisku, które wciąż patrzy podejrzliwie. A dla Amerykanów to przecież naturalne. „Serve locally” – służyć na skalę lokalną, po prostu czasami trudno mi uwierzyć gdy czytam coś takiego w komentarzach na amerykańskim blogu. Służyć? W to nikt w Polsce nie uwierzy.

Narzeka się u nas powszechnie na radnych, którzy niewiele maja obowiązków, a dostają wysokie diety, które pozwalają im właściwie być radnym zawodowym. Niektórzy rzeczywiście nic nie robią, a przypominają o sobie tylko przy okazji kolejnych wyborów. Wtedy to wszędzie widać gazetki, ulotki i foldery mówiące o tym, co mam im zawdzięczać. A przecież dzielnica Wesoła to zaledwie 20 tysięcy ludzi. Ktoś kto działa na skalę lokalną powinien być znany mieszkańcom i być z nimi prawie że po imieniu.

Istnieje takie staromiłośniańskie forum. Pisuje na nim regularnie pani Iza, która jest jedną z naszych radnych. Pisuje jako jedyna. Innych radnych (a jest ich bodajże 10) na forum nie uświadczysz. No i jeśli czegoś nie załatwiła, lub coś poszło inaczej niż zapowiadano – pani Iza jest pierwszą do bycia zaatakowanym. Tych paru bardzo mondrych uczestników forum nie zadaje sobie pytania, dlaczego właściwie ci inni radni nie próbują nawet się kontaktować. Nie myślą o tym, czy pani Iza przy następnej kadencji nie pomyśli że to jest bez sensu i już w wyborach nie wystartuje.

W Polsce nie zbudowano od paruset lat modelu polityki angażującej ludzi. W żadnym zresztą kraju nie udało się zbudować demokracji odgórnie. Mamy oligarchię tych samych polityków, tych samych partii, a normalny człowiek chce być od tego jak najdalej.

Komentarz - jeden samotny

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Paweł P.

    Model polityki angażującej niektórych ludzi:

    Sypać wieeelką kupę kasy dla NGOsów (no dobra: organizacji pozarządowych). Zawsze się znajdą jacyś chętni na kupkę z tej kupy.

    Nie wystarczy, żeby naprawdę masowo zaangażować ludzi, ale wystarczy, by – na poziomie medialnym i presją na instytucje – promować swoje sprawy.

    A przecież (nikt tego nie mówi, ale jeszcze się to rozumie) NGOsy to organizacje społeczne. Cóż może być bliższe ludzi?…

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: