VrooBlog
Moskwa nie wierzy łzom
Klub Traffic zorganizował projekcję tego filmu z 1979, który dopiero niedawno doczekał się polskiej edycji na DVD. Wybrałem się i nie żałuję. Nie dziwię się że film dostał Oskara, a na Filmwebie ma ocenę 8,7/10.
W rosyjskich czy radzieckich filmach jest coś, co niesamowicie mnie wciąga. Czy to brzmienie języka, czy to rosyjska, wschodnia, rozbuchana uczuciowość, od szalonej miłości po szalone picie, którą mam gdzieś tam w genach. Wciąż mam na przykład przed oczami scenę ze „Stalkera” Andrieja Tarkowskiego, w której główny bohater – typowy milczek – wychodzi ponownie do „Strefy”, a jego żona próbuje go najpierw powstrzymać, potem rzuca się na ziemię.
A tutaj utrzymana w tonie komediowo-dramatycznym historia trzech dziewczyn z prowincji, które pod koniec lat 50. mieszkają w Moskwie i usiłują na różne sposoby się tutaj ustawić, a przede wszystkim znaleźć męża. Jednym się udaje, innym nie, jedna zostaje z dzieckiem. Przenosimy się potem o 20 lat do przodu i widzimy konsekwencje tych decyzji. I zdanie samotnej matki na wysokim stanowisku kierowniczym: im więcej się osiąga, tym bardziej chce się wyć. Później jednak scenarzysta wprowadza nowe postaci, a film kończy się happy endem. :-)
Polecam poszukać DVD, dwie i pół godziny dobrego filmu gwarantowane.
Możliwość komentowania Moskwa nie wierzy łzom została wyłączona
Podobne artykuły:
Brak komentarzy (na razie)
Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS
