VrooBlog

VrooBlog

Biografia Bacha na beton!

poniedziałek, 21 kwietnia 2008 21:38

Jadę dzisiaj rano tramwajem i korzystając z tłoku mogłem obserwować licealistkę uczącą się do klasówki z muzyki. Zresztą może ten przedmiot się inaczej teraz nazywa. Dziewczę pracowicie wkuwało biografie Bacha i Haendla.

Nie zmieniło się nic od czasów, kiedy mnie w szkole muzyki uczono. Kiedy się urodził, co napisał, kiedy zmarł. Kiedy się urodził, co napisał, kiedy zmarł. Pamiętaj że ten to romantyzm, a ten klasycyzm, ten jeszcze barok.

Pamiętam kuriozalny egzamin, który miałem w siódmej klasie z biografii Lutosławskiego. Napisałem najpierw o nim wypracowanie (przepisane w dużej części ze słownika muzycznego). Potem odpowiedziałem na pytania pana profesora dotyczące aleatoryzmu (styl który w biografii ze słownika był i sobie też go w słowniku sprawdziłem), wreszcie dostałem szóstkę, która była mi wówczas z jakiegoś (błahego zapewne) powodu potrzebna. To wszystko w sytuacji, gdy z twórczości Lutosławskiego znałem …może 2-minutowy fragment „Gier weneckich”, który profesor puścił kiedyś z rzężącego magnetofonu całej klasie.

Jak przeciętny Polak ma nie reagować alergicznie na muzykę klasyczną, skoro zmuszano go do uczenia się takich idiotycznych szczegółów i definicji? Czy te zajęcia to musi być masakrowanie dat, a nie można np. po prostu słuchać muzyki? Jak szkoła nie ma nagrań, niech sobie uczniowie ściągają. I tak to robią. A potem niech opowiadają o tym na lekcjach.

W liceum mieliśmy mądrzejszą nauczycielkę muzyki. Stawiała wprawdzie jedynki za nierozpoznanie Bolera Ravela i zmuszała nas do tańca przy 2Unlimited, ale przy okazji mogliśmy sami prowadzić lekcje puszczając swoją muzykę – ja zdaje się mówiłem o ELP i Yes, mus o Gunsach i Metallice). No, ale to są wyjątki.

Na razie kolejne pokolenia wykuwają biografię Bacha. Na beton.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. marjo

    My mieliśmy gorzej. W podstawówce na każdej lekcji przez pół lekcji śpiewaliśmy, przez drugie pół mieliśmy opisać nuty w piosence na pięciolini- c h a g cis c a itd. Non stop przez 5 lat. Chyba baba weny nie miała.
    Potem to sprawdzała, a i to robiła na odwal bo pół klasy pokazywało jej ten sam zeszyt. Kapnęła się po 2 latach i zaczęła stawiać znaczki na sprawdzonych…
    Raz się zbuntowaliśmy i nie chcieliśmy śpiewać, to pozwoliła nam sobie wybrać piosenkę. Chyba chciała być „równa” i śpiewała z nami.Przy refrenie ” Straciłam cnotę..” klasa ryknęła śmiechem:). Po chamsku ją wrobiliśmy:D

  2. mus

    Wydaje mi się, że tylko o Gunsach, za to nie z kim innym jak z samym kol. Piotrem Z. w duecie! ;)

  3. kathis

    ja w I LO musiałam wyryć życiorys Szopena! „a co grano na pogrzebie Szopena?” „jego marsz żałobny?”

  4. VrooBlog » Rozmowy z Lutosławskim czyli samotność artysty współczesnego

    […] współczesną? W ogóle po jakąkolwiek muzykę poważną. Wspominałem już kiedyś tutaj o lekcjach z podstawówki, w których kazano nam się uczyć biografii kompozytorów, a słuchanie ograniczało […]

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: