VrooBlog

VrooBlog

Zabawa blogowa

piątek, 16 marca 2007 09:54

Dopadli mnie. I to w trójkę: Mikołaj, Kamyk oraz Ikari.

5 rzeczy, o których nigdy nie pisałem na blogu i o których mało kto wie.

1. Napisałem raz w życiu grę. A konkretnie na początku lat 90, w języku Basic na C64. Nazywała się „Łapacz liter”, pomysł i początkowy kod wziąłem ze starego numeru Bajtka (1/87). Udoskonalałem ją aż do roku 1998 (!), przede wszystkim starałem się ją przyspieszyć i dodawać nowe utrudnienia, ostatnia wersja jak wynika z opisu kasety to „8 PRO”. :-) W długie niedzielne wieczory z całą rodziną tłukliśmy kolejne rekordy, aż przed oczami pojawiały się smugi. Od paru lat przymierzam się do wyciągnięcia Commodore z szafy, jednak magnetofon mi się gdzieś zapodział.

2. Wygrałem konkurs piosenki. Niestety tylko na koloniach i w wieku 9 lat. Ale zaznałem sławy, autografów i podrzucania na rękach. :-) Przez parę chwil znajdowało się tutaj zdjęcie dokumentujące to niezwykłe wydarzenie – ale jako dosyć drastyczne, wyciąłem je.

3. Nauczyłem się czytać na Chatce Puchatka. Uwielbiałem tę książkę. Tak męczyłem moją mamę o jej czytanie, że chyba znienawidziła Puchatka na całe życie. A ja nauczyłem się wielu fragmentów Chatki na pamięć, aż w pewnym momencie okazało się, że w wieku 5 lat czytam samodzielnie. :-) Nie mogę tego powiedzieć o pisaniu, do tej pory mało kto jest w stanie mnie rozczytać.

4. Historia się przydaje. Parę lat temu na rozmowie kwalifikacyjnej standardowe tematy – co robię, co chcę robić i dlatego to ONI są najlepsi, aż tu nagle pytanie „A co Pan sądzi o Becku?”. Przez chwilę nie miałem pojęcia o co chodzi, czyżby o wydawnictwo prawnicze? A oczywiście chodziło o politykę ministra Józefa Becka – wpisałem bowiem w CV „Zainteresowania: polityka zagraniczna IIRP”. Okazało się, że przepytujący mnie prezes też lubi tę tematykę, miło więc sobie pogawędziliśmy o latach 30. Pracę dostałem.

5. Nie wszyscy rozumieją ironię. Chyba w 2 czy 3 klasie podstawówki dostaliśmy przed Dniem Matki następujące zadanie: opisz swoją Mamę. No to ja pojechałem po bandzie. Napisałem, że moja mama nic nie robi, tylko się wyleguje i ogólnie jest pasożytem społecznym. No dobra, mamy lekcję, przyszło parę mam, dzieci wyrywają się do czytania, jakie ich mamy są cudowne, kochane i w ogóle. Mojej mamy nie było, ale jako klasowego kujona poproszono mnie o przeczytanie. Czytam i patrzę, a twarz wychowawczyni i wszystkich obecnych mam tężeje. Patrzą na mnie jak na dziecko z rodziny patologicznej. Nikt się nie połapał. Ale chyba mi się dostało od mamy, gdy potem sama przeczytała to wypracowanie. :-)

Nie ma już praktycznie komu, więc nie przekazuję zabawy dalej… :-)

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. equus

    Czemu nie ma komu? :) Co do gry – nie możesz jej przepisać na coś nowocześniejszego? :P No i numer z mamą fajny. :)

  2. ewa777

    Wyobrażam sobie, co usłyszałes od mamy w domu po takim wypracowaniu:)

  3. Vroobelek

    nie jestem pewien czy przypadkiem moja mama nie usłyszała też o tym wypracowaniu na wywiadówce. musiałbym spytać :)

  4. myszy-zglaszaja-protest

    Vroo, zdjecie bylo klasyczne. przemily pan z mikrofonem w nietuzinkowych okularach:)

  5. Ramos

    Jeśli chodzi o grę to mogę ją ci przerzucić na pc i pod emulatorem c64 mógłbyś ją sobie zobaczyć i rozbudować. Można by ją wrzucić na sieć.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: