VrooBlog
poranne zwątpienie
środa, 2 maja 2007 22:28
pomaluję dziś moją duszę,
ale nie wpuszczę Cię jeszcze, Chrystusie
nie bedę też dzisiaj się łudził,
że razem z Tobą mogę się obudzić
i nie będę już teraz udawał,
że Twoim uczniem bardziej się stawam
i nie powrócę
się nie rozsmucę
i dalej swoją durną drogą będę szedł.
Komentarze
Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

dziś szczególnie odnajduję się w tych słowach…
nie się stawam tylko się staję:)
W poezji gramatyka też obowiązuje.
nie obowiązuje
obowiązuje. rzaba i fzhut tez mogę sobie napisać?
Możesz tak napisać, skoro Miron Białoszewski mógł:
Muzo
Natchniuzo
tak
ci
końcówkuję
z niepisaniowości
natreść
mi
ości
i
uzo
I tak dalej. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby łamanie reguł w poezji stało się narodową rozrywką. ;p
Weronka, ale chyba poeta ma prawo stworzyć sobie swoje własne prywatne śłowo, które nazwie „rzabą”? ;)
No, żaba i rzaba, to róznica znaczna na pewno.
Bo żaba to ten kumkający stwór właśnie.
A rzaby żaden poeta jeszcze w swoim umyśle nie zrodził. A jeśli będzie chciał, nie mam nic przeciwko.
ściskam :)
owszem. :)
pozdrawiam.
Rzaba była tylko przykładem. Białoszewski sobie tworzył neologizmy a nie łamał gramatykę.
Stawam neologizmem nie jest tylko dopasowaniem rymu na siłę.
Pamiętam jak nasz polonista w ogólniaku wkurzył się na redakcję któregoś z dzienników, która dopuściła do publikacji wiersza pewnego wiersza. W owym wierszu pojawiło się wyrażenie że jakaś pszczółka sobie na kwiatu przysiadnie, – widać autorowi taki rym pasował. Chyba nie powiecie że taka forma jest poprawna ? Nie wiem jak was, ale mnie to razi jak cholera.