VrooBlog

VrooBlog

Czciciele wielkiego jaja i smacznego zająca

piątek, 6 kwietnia 2007 09:46

Na jednym z zaprzyjaźnionych blogów przeczytałem życzenia:

„Życzę Wam pogodnych Świąt Wielkanocnych,
chwil refleksji przy jajku, spokoju.”

Czy na tym polegają święta? Na refleksji przy jajku? Od IV wieku, gdy to ustalono daty świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, wciąż trwa walka między chrześcijańskim przesłaniem tych świąt, a pogańską tradycją. W przypadku Bożego Narodzenia, chrześcijaństwo wciąż się broni: wiadomo – kolędy, szopka, jak i wiele symboli zaakceptowanych zarówno przez chrześcijan, jak i pogan – choćby choinka, czy kolacja wigilijna. Wielkanoc od dawna jest już „świętem wiosny i rodzącego się życia”. Czcimy wielkie jajo i smacznego zająca. Co to za religia, spyta antropolog przyszłości? Ano bardzo prymitywna, bo przecież nikt w jakąś nadprzyprodzoną moc jajek i zajęcy nie wierzy, to tylko najprostsze gesty.

A gdzie wieczernik? Śmierć Jezusa na krzyżu? Zmartwychwstanie? To już ściśle ograniczone do kościołów. Każdy z nas używa takich słów jak „kolęda”, „boże narodzenie”. Ilu z nas mówi w rozmowie z kimś: „krzyż”, „zmartwychwstanie”? To od razu ustawia nas w pozycji nawiedzonych i fanatyków. A idźże do kościoła z tą całą swoją wiarą!

Wczoraj w gazetce osiedlowej mieliśmy życzenia wielkanocne od różnych ważnych osób w dzielnicy i mieście. Wszędzie „zdrowia, miłości, radości, spełnienia marzeń”… Jako jedyna odważyła się na inną formułę pani Hanna Gronkiewicz-Waltz: „Niech radość ze zmartwychwstania Chrystusa zagości w Państwa domach, niech szczęście i zdrowie nie opuszcza rodzin, a spokój i radość z czasu spędzonego wśród najbliższych da siłę następne miesiące.”

Odważyła się. Ale to też przyczyna, z której, poza najbliższą rodziną, nie składam życzeń wielkanocnych. Nie umiem głosić Zmartwychstania. Czyli co, podobnie jak inni mam poszukać tematu zastępczego?

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. ewa777

    Masz rację. Ja też uważam, ze ta terminologia jest za bardzo zeświecczała (np.życzenia „mokrego dyngusa” albo „uśmiechu od zająca”!), a na pocztówkach też mnóstwo róznych głupot, tylko nie to, co jest istotą tych Świąt. Wesołego Alleluja!

  2. walth

    Jestem niewierzący, to są jednak jedyne święta kiedy z czystym sumieniem mogę powiedzieć”

    „Smacznego dyngusa i mokrego jajka”

    bo i tak ci wszyscy chrześcijanie/katolicy się nie połapią, że jaja sobie z tego robię…

    Według mnie za jakieś 100 lat boze narodzenie czeka to samo zeświecczenie co wielką noc. Wielkanoc jest świętem od podstaw pogańskim tylko kościół się pod nie podczepił, bo wyplenić się go bezboleśnie nie dawało. Tak gdzieś czytałem kiedyś…

    Pozdrawiam i

    „Smacznego dyngusa oraz mokrego jajka :)”

  3. nl

    -> walth: Boże Narodzenie zostało ustalone arbitralnie, Wielkanoc natomiast jest umiejscowiona dość dokładnie ze względu na żydowskie święto Paschy, podczas którego miały miejsce te znaczące wydarzenia…
    Nawiasem mówiąc, może już niebawem Kościoły chrześcijańskie będą obchodzić święto Zmartwychwstania wspólnie… ? W tym roku przynajmniej wschodni i zachodni się zeszli, warto by było skorzystać z okazji…

  4. equus

    Dla mnie to po prostu kilka wolnych dni, które i tak wykorzystuję w dużej mierze na pracę jakąś tam… Składam życzenia w sumie tylko na zasadzie odpowiedzi tym, którzy sami mi złożą. W moim przypadku zero jakiejkolwiek identyfikacji z tym świętem…

  5. Wiedźma (wróciła do świata :/ )

    Hm…Nie wiem właściwie co miał na myśli autor życzeń, które tu cytujesz…może ma to swoją głębię :D wszak jajko to symbol życia ( a więc zmartwychwstania, zwycięstwa nad śmiercia…:D) Czemuż by przy śniadaniu wielkanocnym nie podjąć refleksji nad symbolika jajka? ;)
    Rozumiem, mnie też drażnią wszechobecne kurczaczki i kaczuszki zamiast Jezusa zmartwychwstałego czy „amerykański krasnal” zamiast św. Mikołaja :D a nawet zamiast Boga wcielonego. ale tak jest i tak już zapewne pozostanie, że kupując świąteczne pocztówki trzeba nam odpowiadać na pytanie czy życzymy sobie kartke chrześcijańska (np. z Jezusem) czy świecka (np. z zającem). Wielkanoc i Boże Narodzenie występują w 2 postaciach, choć „świeckie Boże Narodzenie” brzmi co najmniej śmiesznie.

    Hm…W moich świątecznych esemesach wysyłanych do osób wierzących zawsze pojawiało się słowo „ZMARTWYCHWSTANIE” i ani razu nie zostałam posądzona o fanatyzm :) (podobne esemesy dostawałam od znajomych i rodziny i nie przyszło mi do głowy uznać ich za nawiedzonych :D ), niewierzącym życzyłam po prostu udanych świąt (cokolwiek to dla nich oznacza) choć może właściwiej byłoby milczeć na temat świąt w rozmowach z nimi…Tyle że dla nich tez Wielkanoc nie jest zwykłym dniem w roku (choć nie jest dniem tak NIEZWYKłYM jak dla chrześcijan:) ), dla jednych jest to świetna okazja do spędzenia czasu z rodziną (święta kościelne wolne od pracy), dla innych Wielkanoc jest może…”refleksją przy jajku” :) (to niechże będą smaczne te jajka :D).
    Robercie, dlaczego nie umiesz głosić Zmartwychwstania? Przed głoszeniem Bożego Narodzenia się nie wzdragasz :).
    Pozwól, że Cię wyręczę…Do wszystkich czytelników tego bloga: CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ! :) PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAł!

  6. nl

    -> weronka:
    „…Sobór Watykański II, oceniając doniosłe znaczenie wielokrotnie wyrażonych pragnień, aby święto Zmartwychwstania związać z określoną niedzielą i ustalić kalendarz – po uważnym rozważeniu wszystkich następstw, które mogą wyniknąć z wprowadzenia nowego kalendarza, oświadcza co następuje:

    1. Sobór święty nie sprzeciwia się temu, aby uroczystość Zmartwychwstania została wyznaczona na określoną niedzielę w kalendarzu gregoriańskim, jeżeli zgodzą się na to wszyscy zainteresowani, zwłaszcza bracia odłączeni od wspólnoty ze Stolicą Apostolską. (…)”

    To chyba dość otwarta postawa… A dlaczego kalendarz gregoriański, a nie juliański? Bo to gregoriański jest „światowym” standardem (cywilnym). Również sama taka „synchronizacja” byłaby pożądana głównie ze względów praktycznych – chodzi oczywiście o „święto państwowe”, czyli dni wolne na świętowanie… Tu akurat katolicy mają – przynajmniej u nas – wygodniej. Więc nie muszą niczego na siłę forsować ;)

    BTW, tak z ciekawości, kto z Was zwykł brać sobie z pracy urlop na czas Triduum Paschalnego? Bawi mnie trochę, że mamy oficjalny dzień wolny *po* święcie, a nie mamy na dwa spośród jego dni…

  7. nl

    -> weronka
    Jaka jest Twoja teza?

    Że nie ma sensu ustalać wspólnego terminu świąt? Argument „światowych standardów” jest w epoce globalizacji dość ważki. Dla chrześcijan dodatkowym argumentem może być też pragnienie jedności – „aby byli jedno, jak Ja i Ojciec jedno jesteśmy”… i świadectwo.

    Że Kościół katolicki jest be? Jeśli tak uważasz, to jest Twoje osobiste odczucie, a więc nie mogę z nim polemizować.

    Jeśli chodzi o uwarunkowane kulturowo datowanie, to jak zwykle spotyka się tu trend globalizacyjny (sporo ułatwiający – chociaż moim zdaniem należało by raczej zacząć od jednostek miar i wag, wtedy uniknęlibyśmy przynajmniej jednej katastrofy kosmicznej) z pragnieniem zachowania odrębności kulturowej… Tyle, że w przypadku różnic między kalendarzem gregoriańskim a juliańskim sprawa nie wywodzi się z kultury, ale polityki: „nie wprowadzimy reformy łacinników” i już.

    Różnorodność jest bogactwem, tu się generalnie zgadzam. Chodzi tylko o to, że nie jest to wartość absolutna – żeby jej plusy nie przesłoniły nam minusów…

  8. nl

    Aha, muszę „z tego miejsca” podziękować za jedno spostrzeżenie/food for thought: jak łatwo inicjatywy, działania w celu pojednania mogą być a priori zrozumiane jako mające na celu wprowadzenie dominacji… THX.

  9. nl

    Z tymi kalendarzami w obrębie katolickich kościołów wschodnich to też różnie bywa, np. maronici AFAIK korzystają z gregoriańskiego… Żeby było ciekawiej, AFAIR ktoś ma też „miks”, to znaczy część świąt „z gregoriańska”, a część „po juliańsku”. Ale kto – zabijcie mnie, a nie przypomnę sobie.

    Tak czy inaczej, reformy liturgiczne się zdarzają (KRK zdarzyła się pół wieku temu, K. bizantyjsko-ukraiński coś też ostatnio zmieniał, chociaż nie na taką skalę)… Myślę, że gdyby udało się wrócić do jedności w tej kwestii (oczywiście chodzi mi cały czas o daty świętowania, nie o ryt; nikt nie przeszkodzi przecież „wschodnim” oddawać Wielkanoc po 40 dniach, a „zachodnim” po oktawie itp.), byłby to dość znaczący krok w kierunku jedności Kościoła powszechnego. Oczywiście znaczący tylko dla tych, którym na tym zależy ;)

  10. nl

    „Matka Boska Rokitnieńska pozdrawia swoją siostrę – Matkę Boską Częstochowską” :)

  11. poszukiwaczkaskarbow

    ja podzieliłam znajomych na trzy „grupy życzeniowe”. Jedni dostają zyczenia uduchowione, drudzy o smacznym jajku i mokrym zającu, które kicają w koszyczkach i w dodatku w przedziwny sposób tworzą rymy. Trzecia grupa dostaje życzania pośrednie, ale raczej poważne. Ktoś mógłby mnie oskarżyć o nieasertywność i brak własnego zdania, ale cóż – nie chcę nikogo na siłę uszczęśliwiać życzeniami, które nic nie będą dla tej osoby znaczyły…

    btw. jajko najcześciej jest smaczne – może to dzięki życzeniom :)

  12. Vroobelek

    No akurat data zmartwychstania Jezusa jest dosyć znana. 7 kwietnia 30 roku, lub 3 kwietnia 33 roku, jak nl pisał, Sobór Watykański II zastanawiał się nad przyjęciem tej pierwszej daty.

  13. Kamyk

    Vroo, tak poświętnie… :>
    Lepiej życzyć każdemu chwili refleksji, bo to każdemu się raczej przyda, pomoże i ukoi – niż „radości zmartwychwstania”. Jeśli ktoś bliski złożyłby mi takie życzenia w duchu stwierdziłabym, że mnie nie zna. Nie obraziłabym się, nie obruszyła, ale zwątpiłabym.
    Bo przy składaniu życzeń warto myśleć i być choć trochę empatycznym i nie mierzyć wszystkich własną miarą – ani w te, ani we wte.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: