VrooBlog

VrooBlog

Archiwum bloga na Styczeń 2007.

Zmarł Ryszard Kapuściński

wtorek, 23 stycznia 2007 22:14

Już nie dostanie Nobla, jak miałem nadzieję kilka miesięcy temu.

Nie było wielu takich ludzi w Polsce i nie będzie.

Dwa dziwne sny o poranku

środa, 17 stycznia 2007 07:44

Zwykle nie zapamiętuję snów. Jakieś niejasne wspomnienia unoszą się po przebudzeniu, ale wystarczy parę minut by umknęły, tak że przeżyć ubiegłej nocy nie jestem w stanie sobie przypomnieć nawet w zarysie.

Dziś o tyle inaczej, że ostatnie sny były właściwie świadome, bo wcześniej obudził mnie hałas w bloku, trwałem więc w takim stanie pół-snu, pół-jawy, widząc wyraźnie co się dzieje, a nie mając na to specjalnego wpływu.

Sen pierwszy: jestem złodziejem sklepowym. To znaczy prawdopodobnie jestem po prostu głodny, nie mam pieniędzy i próbuję coś z tym zrobić. Dostaję się do hipermarketu przechodząc przez bramkę bez wózka i porywam jakiś, który już w sklepie stoi bezpański. Dalej przeskakując kolejne bramy i fotokomórki, znajduję potrzebne składniki – i gdzieś w kącie sklepu robię sobie kanapki. :-) Nie zjadam ich jednak, zabieram wózek i … udaję się do kasy i tam się tłumaczę przed ochroną. Nie mogą mnie potraktować jako złodzieja, bo sam się zgłosiłem, z drugiej strony co zrobić, w końcu mam wyłącznie kanapki. Nie wiem co się dalej dzieje, ale chyba wychodzę cało. :)

Sen drugi: oglądam coś jakby reportaż – widzę co się dzieje i głos komentarza płynący z offu, ale nie widzę osoby komentującej. To jakiś muzyk, poeta? Wieczór, ulica, nieliczne latarnie – po ulicy chodzi grupka młodych ludzi (pijanych?), którzy krzyczą coś o Bogu. W tle komentarz. „Chodziłem sam takimi ulicami, krzyczałem i protestowałem. Nigdy, przenigdy nie podejrzewałem, że w instytucji tak znienawidzonej jak kościół katolicki znajdę pomoc, przyjaciół i dary Ducha Świętego”.

Co było dalej nie wiem, zadzwonił budzik. Patrzę na zegarek, nieprawda, on zadzwoni dopiero za 10 minut. Wstałem, idę robić śniadanie.

Piosenka filistra

niedziela, 14 stycznia 2007 13:00

Jak dobrze być filistrem
i nie rozumieć młodych
nosić futra, wcinać steki
i pić Colę dla ochłody.

Ty chcesz świat wokół pozmieniać,
niezależnie od pogody,
Lecz nie zawsze pozostaniesz
Tak naiwny i tak młody.

Na co zmiany i wyzwania,
nasza partia rządzi krajem.
A do grilla na podpałkę
Hesse świetnie się nadaje.

Orkiestranci, dobroczyńcy,
gwiazdy mediów i bufoni,
święci, dobrzy, przezroczyści,
choć nie mogę was pogonić.

Omijam was szerokim łukiem
Omijam was szerokim łukiem
Omijam was szerokim łukiem
Omijam was szerokim łukiem

(napisane z okazji finału WOŚP w styczniu 2005)

Drinki by Vroo

sobota, 13 stycznia 2007 20:52

Czemu ludzie się dziwnie patrzą, gdy mieszam wermut z tonikiem lub co gorsza, z colą?

Mnie smakuje. :-)

Wcześnie dzieci zaczynają…

piątek, 12 stycznia 2007 00:01

Na wikipedii pojawiła się redaktorka, która ma 8 lat. :-)

I od razu chciała na admina. Nie ma tak dobrze, musi mieć 1000 edycji, na razie ma tylko 29.

Pociągowe widoki

wtorek, 9 stycznia 2007 18:35

Jak już kiedyś pisałem, lubię jeździć pociągami. Powiedziałbym nawet, że walory miejsca do którego mam dojechać podnosi to, że jadę tam pociągiem. Oczywiście same pociągi, a w szczególności te spółki PKP Przewozy Regionalne, nie zasługują na specjalne wspomnienie. Liczy się podróż, rosnąca ekscytacja miejscem do którego się zbliżamy, kilka godzin na lekturę, na przesłuchanie zaległych podcastów, na widoki za oknem.

Unikam jak tylko mogę jazdy w nocy, bo najczęściej natrafia się na tzw. rzeźnię. Konfliktowe towarzystwo, tłok w przedziałach (a niektóre zamknięte), ludzie stojący w przejściach, senność, strach że okradną.

Już wolę wyruszać wczesnym rankiem. Wyludniony Dworzec Warszawa Wschodnia.

Dworzec Wschodni przed 6 rano

Na Centralnym już więcej ludzi, a i TVN24 – 24 godziny na dobę.

TVN24 na Dworcu Centralnym

Jedni oglądają TV, inni gdzieś spieszą.

Ludzie oglądają TVN24

Wreszcie pociąg rusza, jeśli nie ma nikogo w przedziale, można otworzyć okno. Wschód słońca. Wiatr hula po przedziale. Muzyka w uszach. Kolejne zdjęcia.

Moja głowa w oknie pociągu

Jemioły za oknem

Widoki zza okna

Powrót w zimie jest gorszy. Wyjazd o 16 z Wrocławia, przyjazd po 22. Szybko robi się ciemno, ogarnia senność, w pociągu sporo ludzi.

W niedzielę wybrałem się chyba pierwszy raz w życiu do wagonu barowego Warsa. :-) Niesamowite wrażenie, jakbym się przeniósł o 30 lat wstecz. Stoły pokryte serwetami szóstej świeżości i pani bufetowa bez ściery, za to z ubytkami w uzębieniu i brudnymi paznokciami. Z wrażenia zapomniałem utrwalić tego skansenu na fotografiach. Może to i lepiej.

Poezja śmierci

9 stycznia 2007 11:38

Pozwól ciału opowiedzieć jego historię
w chwile gdy słabnie nasze „Tak”
Następna chwila –
w chwili która nadchodzi,
będzie jakby jej nigdy nie było…
Gdyby nie istniały wspomnienia.

Wiersz nie mój, napisał go „poeta, pisarz, dziennikarz, uchodźca polityczny”, bohater wielu reportaży w Gazecie Wyborczej, bywalec salonów, laureat nagród, współpracownik Polskiej Akcji Humanitarnej, honorowy członek PEN-clubu.

Ten sam, który wirusem HIV zaraził świadomie co najmniej kilkanaście kobiet.

Wciąż w internecie możecie znaleźć stronę z jego twórczością: http://www.molsimon.art.pl

Wybierał kobiety młode (20 – 25 lat), wykształcone, wrażliwe, znające język angielski. Znajomość nawiązywał, prosząc je o pomoc w tłumaczeniu esejów, artykułów, które pisał, czy też w załatwieniu spraw urzędowych. W ten sposób zdobywał ich zaufanie, aranżował kolejne spotkania. (ze strony Komendy Stołecznej Policji)

Dziewczyny, uważajcie na poetów.

ps. co jest nawet bardziej bulwersujące. O tym że facet jest zarażony wiedziano od dawna, ale przecież … nie wolno ujawniać tajemnicy lekarskiej. Dopiero w grudniu 2006 na jednym z forów internetowych wypowiedziała się kobieta, którą zaraził, zgłosiły się następne, dopiero wtedy zainteresowano policję.

Aktualizacja z 10.01: ten ostatni link już nie działa: ale spore fragmenty wypowiedzi tych kobiet można znaleźć na blogu Sylwestra Latkowskiego.

Vroo, chrześcijanin w dwóch trzecich :)

poniedziałek, 8 stycznia 2007 00:49

Zrobiłem sobie test – Jaka religia jest najlepsza dla ciebie? Oto wyniki.

Christianity

67%

Buddhism

50%

Islam

46%

Satanism

46%

Paganism

42%

agnosticism

42%

Judaism

38%

Hinduism

21%

atheism

21%

Przyznam, że 46% satanizmu nieco mnie zdziwiło. :D

Rozmowy z fugą

czwartek, 4 stycznia 2007 23:37

<fugazi_> a do ilu rzymskie cyferki znasz?
<Vroobelek> do M
<fugazi_> a co to jest m?

I tak ją lubię! :P

czemu nie tak, skoro tak?

środa, 3 stycznia 2007 22:10

Temat autocenzury pojawia się u mnie często. Już na początku swojej internetowej przygody zdecydowałem się podpisywać imieniem i nazwiskiem. Oszczędziło mi to wielu dylematów „pisać – nie pisać”, bo wiedziałem że „nie pisać” jest właściwą odpowiedzią. Nie mam więc powodów by coś z tego bloga kasować, czy ukrywać przed klientami, pracodawcami, rodziną, znajomymi, byłymi, obecnymi lub przyszłymi sympatiami. Czegoś się na mój temat stąd dowiedzą. Jeśli uznają to za w jakiś sposób uwłaczające – to nie mój problem.

Jedna z byłych „kandydatek na przeznaczone” kiedyś odwiedziła tego bloga i strasznie skrytykowała sam pomysł prowadzenia, że to miałkie, niepotrzebne i ona tego nie rozumie. Równie mocno skrytykowała blogi Rozalki, Fugi czy Kamyczki które mam w linkach. Cóż, miała prawo, podobnie jak ja mogę nie lubić u kogoś psów w domu czy pomalowanych paznokci. Ale nie ukrywam, że ten brak porozumienia był decydujący dla nieprzedłużania znajomości z mojej strony. Potem tego trochę żałowałem.

Oczywiście, trudno mi się czasami przyzwyczaić do tego, że ktoś, o kim zupełnie nie widziałem że czyta tego bloga, nawiązuje do niego w rozmowie. Na przykład parę miesięcy temu napisał do mnie przedstawiciel jednej z księgarni, dla której pracowałem z prośbą o wykorzystanie zdjęcia z Koniakowa, które tu kiedyś zamieściłem. Czemu nie. W ramach honorarium autorskiego :) dostałem potem wielką pakę zakładek, które mi starczą na rok lub dłużej. :)

Jednym z artykułów, który uformował moje podejście do pisania w sieci był 10 Tips on Writing the Living Web z serwisu A List Apart.

Though you write with passion about things that matter greatly, always remember that it’s a big world, filled with people and stories. Don’t expect the world to stop and listen. Never expect any individual (or, worse, any quantity of individuals) to read your work, for they may have other things to do.

At the same time, steel yourself to expect the unexpected visitor and the uninvited guest; the most unlikely people may read your work.

Your mother, who never uses a computer, may read your intimate weblog one day in the library. To be honest with the world, you may need to be honest with your mother; if you cannot face your mother, perhaps you are not ready to write for the world.

I zdarzyło się chyba półtora roku temu, rodzice wracają z imprezy rodzinnej, mówią, że bawili się internetem, a mój brat cioteczny pokazał im „jakieś moje zapiski”. Absolutnie mnie to nie ruszyło. :-)


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: