VrooBlog

VrooBlog

Kapłan mądry

sobota, 7 stycznia 2006 03:17

Pod koniec podstawówki stałem się młodym antyklerykałem, co trwało z 5-6 lat. Czytałem różne dziwne artykuły piętnujące ciemnogród, wracałem do felietonów Boya-Żeleńskiego, wreszcie na religię przestałem chodzić. Na etyce atakowałem zaciekle kolegę z Młodzieży Wszechpolskiej. Były czasy. ;)

Wśród rzeczy które czytałem, trafiła do mnie taka książeczka „Sekrety spod sutanny czyli Kościół 93: Władza, Sex, Pieniądze”. Po tytule możecie się domyślać, co tam było, tym bardziej że książeczkę wydał tygodnik „NIE”. Było też trochę artykułów pana Jerzego Urbana. I ten to pan napisał coś, co zapamiętałem i … w sumie z czym się do dzisiaj zgadzam.

Cytat z pamięci:

Kościół możemy potraktować jako taki urząd Pana Boga, a księży za urzędników. I jak to w każdym urzędzie, są ludzie z powołaniem, są też tacy, którzy trafili tu, bo gdzie indziej sobie nie poradzą, są i tacy, którzy tu się czują jak ryba w wodzie i wykorzystają to miejsce do swoich własnych interesów. I trzeba im na ręce patrzeć.

Ostatnio mam okres nieufności do Kościoła, tym razem nie pod względem osobowym, bardziej dogmatycznym. Napiszę o tym kiedyś jeszcze. Myślę o odejściu, zmianie – tyle, że na co… Ale dopóki widzę w tej organizacji ludzi z powołaniem, którzy robią tyle dobra, myślę, że miejsce się tu znajdzie dla wielu. Dla mnie też.

Ks. Roman Indrzejczyk ma 74 lata, siedzi sobie na emeryturze w parafii Dzieciątka Jezus na Żoliborzu (ale numer, tam byłem ochrzczony). Był przez 20 lat kapelanem zakładu dla psychicznie chorych (to nie jest aluzja), znany też z tego, że przyjaźnił się z nie-katolikami, choćby Kuroniem i Lipskim.

Niedawno prezydent Kaczyński wybrał go na swojego kapelana. A dzisiaj w Gościu Niedzielnym (nie nie czytam, w Onecie było), znalazłem z nim wywiad.

Mówi dużo mądrych rzeczy. Jak to jest z katolickim monopolem na prawdę?

My w świętym, katolickim Kościele uważamy się za posiadaczy prawdy. I tak jest w istocie. Ale posiadacze prawdy czasami korzystają ze swojego autorytetu w sposób niedelikatny, dominujący. Jak wszystkowiedzący dorośli strofują małe dzieci: to wolno, a tego nie wolno. A to już nie wychowanie tylko tresura. Zawsze o tym mówiłem. Wielu się to nie podoba, więc tym głośniej o tym mówię. Wychowanie to nie tresura: musisz zrobić, bo ja ci każę. Jeśli podejdę do zbuntowanego, pokaleczonego człowieka i pokażę mu jakąś wizję, ideę, to on w to dobrowolnie wchodzi. Bez bata.

Katolik na katolika?

Przed wyborami, trochę narażając się, mówiłem ludziom: głosujcie zgodnie z własnym przekonaniem. Kryterium nie musi być takie, że ktoś chodzi do kościoła, ale, że uważam, że ten człowiek będzie dobrze, uczciwie pełnił swoją funkcję.

Nie można powiedzieć, że ktoś jest niewierzący, bo nie przyjął księdza chodzącego po kolędzie. Księża mówią mi: a kartoteki? Kartoteki to jest bzdurny problem.

Czy da się rozmawiać poważnie z poranionym człowiekiem bez upaprania się jego problemami? Czy można do niego wyjść w białych rękawiczkach?

[…]

Ja naprawdę często nie wiem, co odpowiedzieć. Coś się w końcu zawsze powie. Często mówię: nie wszystko się da przezwyciężyć, ale przetrwać się da wszystko. Do końca możesz pozostać wolny. I do końca odpowiadasz za swoje czyny. Nawet wtedy, gdy masz do skroni przyłożoną lufę pistoletu. Często mówię moim uczniom: źle zrobiłeś, ale nie wyrzeknę się przecież ciebie jako człowieka. A uczę już pięćdziesiąt lat.

A na końcu dzieli się swoim wierszem:

Idą przez życie uczciwi…
Co zło najmniejsze wypatrzą –
Szlachetni, pobożni i czyści,
Surowi, bez ludzkich odruchów,
Zło tępią, jak chwast
wyrywają.
Szatanem ciebie postraszą
I radość serca zmącą.
Zrozumieć cię nie potrafią,
Człowieka w tobie nie widzą.
Niszczą nie zło: zniszczą ciebie.
Doskonałością to nazwą.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. rozalka

    Piękne cytaty… Tylko co z nich wynika? Chyba tylko to, że jeśli ktoś mówi drugiemu prawdę prosto w oczy, zawsze można czepić się tego, że nie została ona powiedziana we właściwy sposób (wiesz do czego piję) Forma nad treścią?
    To nie dla mnie ;)

  2. fugazek

    Może jest w nim miejsce dla wielu, ale nie dla mnie :) Ja się tam nie odnajduję.
    Kiedyś chodziłam do Kościoła (bo co ludzie powiedzą), a teraz nie chodzę i nie będę. Ostatnio byłam w maju na moim bierzmowaniu (no jasne – żeby ludzie nie gadali).

    Wolę buddyzm – tak całkiem poważnie. Chociaż religia bez Boga też nie do końca mi odpowiada.

    Aktualnie jestem wyjątkowo niereligijna :)

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: