VrooBlog

VrooBlog

A jednak wolę czwartą RP

wtorek, 24 października 2006 11:11

Komentarz, który za chwilę zacytuję nie mógłby się ukazać jeszcze parę lat temu. Co najwyżej w jakimś marginalnym piśmie, w Gazecie Polskiej czy Naszym Dzienniku. I zgodnie byłby przez wszystkie „mainstreamowe” media wyśmiany jako przykład spiskowej teorii dziejów.

A tymczasem to komentarz redakcyjny w Rzeczpospolitej, czyli jednej z najpoważniejszych polskich gazet.

Wielu komentatorów kpiło z hasła IV Rzeczypospolitej. Rzeczywiście, wydawało się, że dopuszczenie do władzy polityków Samoobrony i LPR kompromituje każdą poważną próbę reformy państwa. Do tego doszła jeszcze tak często widoczna małostkowość i egoizm polityków PiS oraz zapiekłość liderów PO. Jednym słowem zamiast troski o dobro wspólne widać było wyłącznie awanturę. A jednak ten pesymizm był przedwczesny.

Jesteśmy bowiem świadkami nie obumierania idei IV RP, ale raczej agonii III Rzeczypospolitej. Kończy się czas ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie PRL. Dobiegają kresu kariery byłych oficerów komunistycznych służb i ich agentów. Dzięki kolejnym dokumentom wychodzącym na jaw z szaf i biurek można zobaczyć, na czym polegał zawarty przy Okrągłym Stole układ z komunistami. Można wreszcie oszacować cenę kompromisu i jego niszczący wpływ na polskie życie publiczne.

Pokazują to właśnie losy owych drugoplanowych postaci o nieznanych szerzej nazwiskach. Jedni zajmowali wysokie stanowiska w służbach PRL, inni byli tylko agentami, ale to dzięki tym niejasnym związkom doskonale poradzili sobie w III RP. Trafili do biznesu, do mediów, wreszcie, jak Roman Kurnik, szef kadr w Służbie Bezpieczeństwa, a po 1989 roku dyrektor kadr w Komendzie Głównej Policji, pozostali w dotychczasowym miejscu pracy. Mogli spokojnie działać i robić karierę. Sądzili, że są bezpieczni, bo system władzy, powstały wskutek porozumienia części solidarnościowych elit i komunistów, zdawał się szczelny.

Wygląda na to, że się przeliczyli. Raport o działalności WSI, dokumenty z szafy Lesiaka, śledztwo w sprawie Mazura – procesu ujawniania informacji o wpływie ludzi związanych z komunistycznym reżimem na życie publiczne w Polsce nie da się zatrzymać. Pojawia się tym samym pytanie o moralną i polityczną odpowiedzialnośćtych wszystkich polityków i intelektualistów, którzy uniemożliwili przeprowadzenie rozliczeń i wciąż starają się zahamować ten proces. Którzy mylili miłosierdzie z bezkarnością i demokrację z kontrolą życia publicznego przez służby specjalne. Tym razem nie można pozwolić na amnezję.

Mnie też się nie podoba twarz Leppera, czy coraz bardziej egzotyczne pomysły rodziny Giertychów. Trudno mi popierać kompletną inercję tego rządu w sprawach gospodarczych i marnotrawienie moich pieniędzy. Tym bardziej, że przed chwilą znowu zrobiłem przelew do Urzędu Skarbowego, za który mógłbym sobie polecieć do Nowej Zelandii i zacząć nowe życie. Nie ulega jednak wątpliwości, że w ostatnim roku dowiedzieliśmy się więcej o mechanizmach działania naszego państwa niż przez ostatnie 15 lat.

Tradycyjne media, które wmawiały nam jedyną interpretację rzeczywistości tracą na znaczeniu. Weźmy sprawę byłego SB-ka w telewizji TVN. Gdy napisała o tym Gazeta Polska, wszyscy potępili ją w czambuł. Jednak parę dni potem, na blogu Bogusława Chraboty (jednego z redaktorów Polsatu) pojawiły się wypowiedzi osób znanych w medialnym światku, którzy widzieli dokumenty potwierdzające wersję Gazety Polskiej. No i parę dni temu takie dokumenty ujawniło Życie Warszawy. To co starano się szybko zamieść pod dywan, wychodzi na światło dzienne.

Sprawę blogowego przecieku relacjonowała np. Kataryna.

Media się nie poddają. Pamięta ktoś jeszcze pijanego Kwaśniewskiego w Charkowie? Link do Youtube, jakby co. Przez parę dni po incydencie w mediach panowała cisza. Tomasz Lis w swoich wspomnieniach „Nie tylko Fakty” przyznaje, że szefostwo TVN po prostu zabroniło im ten temat poruszać. Jedna stacja radiowa się wyłamała: polska sekcja BBC, niezależna od tutejszych układów. Dopiero potem następne, gdy już nie można było tematu pominąć.

A porównajmy sobie wpadki prezydenta Kartofla. Jeśli za późno poda rękę niemieckiej pani kanclerz, następnego dnia zdjęcie trafi na pierwszą stronę Wyborczej. Wciąż ten sam komunikat, że obecny prezydent to kompletny jałop, a poprzedni, ha – mąż stanu. Taaaa. Zwykle byłych prezydentów zaprasza się na wykłady, dostają stanowiska w instytucjach międzynarodowych, grzeją się w ciepełku swojej sławy. Ala Kwaśniewskiego nie zaprasza nikt, zaszył się gdzieś i nie wychyla nosa.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. krzychu

    Bo widzisz – to jest walka polityczna za pomocą mediów. I tyle. Na naszym poletku publicznej debaty poniekąd nowość – nowość w tym sensie, że mówi się o tym otwarcie dopiero teraz. Ja widziałem to o wiele wcześniej.
    Ale wydaje mi się, że na przykładzie Subotica mamy ilustrację innej jeszcze sprawy: mydlenia oczu. Oto incydent Subotica sprzed 20 lat (!) wyciągnięto jako odwet za opublikowanie prowokacji dziennikarskiej R.Beger. Wyciągnięto de facto coś kompletnie nie związanego z meritum sprawy – z tsąmami Beger. Wyciągnięto tylko po to, aby odwrócić uwagę opinii publicznej i szmatławie sugerować, iż sprawa Begerowej to atak ‚układu’ lub jakiegoś WSI za pomocą ich ‚agenta’ (który nie jest agentem) w prywatnej tiwi.
    Masz zatem jak na tacy: kłamstwo za kłamstwo.
    Chętnie poczekam na wyrok w procesie jaki wytoczył Subotic gazecie polskiej … ale jak wyrok zapadnie, to już sprawa przyschnie i nikogo nie będzie interesować. Prawda? :)

  2. krzychu

    A tu jest zresztą dodatkowy komentarz:
    http://www.wirtualnemedia.pl/document,,1866520,Boguslaw_Chrabota_Odszczekuje….html

  3. krzychu

    Jeszcze jeden ciekawy tekst i dokument:
    http://wirtualnemedia.pl/document,,1866511,Zakowski_w_obronie_Suboticia.html

  4. Batkocz

    Pamiętaj kto teraz piszę komentarze redakcyjne w „Rzeczpospolitej”. Przepowiadano, że po mianowaniu Pawła Lisickiego redaktorem naczelnym zmieni się nieco orientacja polityczna gazety na bardziej prorządową. Moim zdaniem już trochę to widać po niektórych artykułach, ale mam nadzieję, że nie przegną z tym za bardzo, bo nie będe miał już zupełnie czego czytać z prasy codziennej.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: