VrooBlog

VrooBlog

Zapatrzenie

piątek, 8 kwietnia 2005 17:34

A przecież mieliśmy tyle do obgadania. „No i gapimy się na siebie jak te dwa debile”. Ileż można się patrzeć bez przerwy? 10 minut? Pół godziny? Jeszcze nas stąd wyrzucą.

Prawda, która sprawdzała się już wcześniej, gdy spotykałem kogoś z sieci – ale nigdy tak dobitnie. Gdy czytamy swoje blogi, kłócimy się na gg, czatach czy forach – wtedy znamy się we wszystkim poza jednym. W realu ma już znaczenie tylko powierzchowność: wygląd, mimika, gesty, dotyk.

– „Ciekawe, jaka będzie Twoja notka.”
– „Twoja też.”

Co powinienem jeszcze napisać?

Żeby się spotkać, trzeba się sobie przypatrzeć. Więcej, trzeba się siebie napatrzeć. Jak się człowiek nie napatrzy, to się nie spotka.

(JPII, Tarnów, 10VI1987)

Te słowa chodzą mi po głowie od wczoraj.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. malgo

    Nasza wyobraźnia jest nazbyt wybujała?
    Vroo chyba najlepiej jest się przygotować psychicznie na najgorsze;-) Niestety… To chyba najlepsza recepta;-)
    Nie wiem Vroo czy to było pierwsze spotkanie? Wiesz mit „pierwszego wrażenia” ciągle zbiera swoje plony…
    A poza tym może zupełnie nie nadajecie na tych samych falach? Są osoby z którymi od razu łapie się kontakt. Może to nie była właśnie ta osoba?
    A zresztą tyle ludzików chodzi po Polsce;-) Widać to najdobitniej po ostatnich wydarzeniach;-) Warto czekać;-)

  2. krab

    przytrafiło mi sie cos takiego tez……niesamowite to jest…i podle w jakis sposob;)

  3. rozalka

    A mi to zabrzmiało bardzo romantycznie ;-) Niewiele osób potrafi patrzeć na siebie bez skrępowania, potrafi się sobą zachwycić, po prostu ze sobą BYĆ…
    Powodzenia Vroobelku :-)

  4. ...(ewelina).

    Mówisz, ze w realu znaczenie ma tylko powierzchowność…Nie wiem co przez to rozumiesz, moze to samo co ja…Przecież nie chodzi o to jak ktoś wygląda. Nigdy nie spotkałam się z kimś z czata, ale sądze, że w takim spotkaniu liczy się to samo co na czacie…ale jest inaczej wyrazane, inaczej odbierane .większośc informacji nadajemy i odbieramy przez kontakt niewerbalny. w sieci tego typu kontakty sa niemożliwe. W realu dochodzi (a często zastępuje słowa) komunikat niewerbalny. W przypadku osób bardzo nieśmiałych może dojść do takiego zastąpienia tego co werbalne tym co niewerbalne (czyli do wyeliminowania słów:). a jak się słowa wyeliminuje, to co pozostaje?). W sieci jest łatwiej…Wiem, że ja w realu byłabym odbierana zupełnie inaczej niz na czacie, hm…jako inna osoba. a przeciez jestem wciąż ta samą mną!

  5. ja

    To było piękne Rozalko.I właśnie o to chodziło- o cieszenie się sobą,o bycie razem.Broń Boże o tępe gapienie się na siebie i milczenie z braku tematów.
    Malgo- to było chyba odbieranie na tej samej fali do tego stopnia, że nie trzeba było słów.

  6. malgo

    Vroo jeżeli było tak jak piszą „Rozalka” i „ja” ciesze się nieziemsko Twoim szczęściem;-)

  7. Vroobelek

    ciekawe, że do wniosków „jak było” doszliście różnych, znak to, że notka była odpowiednio abstrakcyjna :-)

    malgo, dziękuję :) — a fakt, miałem też trochę spotkań zupełnie nieudanych, tak jak to opisujesz.

    ewelino, masz rację, z tym wyeliminowaniem słów… często jest też tak, że po prostu wszystko juz wcześniej zostało powiedziane.
    w realu nie mam specjalnych problemów z kontaktem niewerbalnym, a właśnie z tym werbalnym – za szybko trzeba myśleć i za dużo mówić :-))

  8. Wiedzma

    Moja mama niegdys spotykała się z moją ciotką codziennie, lub co drugi dzień. i codziennie lub co drugi dzien, przez godzine lub dwie…rozmawiały (!!!). Wprawiało mnie to w zdumienie. O czym można rozmawiać z ta sama osobe codziennie lub co drugi dzień, przez godzinelub dwie??? To musi być dar wrodzony. szkoda, że go nie odziedziczyłam.

  9. Vroobelek -> Wiedzma

    ewentualnie można rozmawiać wciąż o tym samym :) niektórzy też tak umieją (często – ku trwodze otoczenia :-)

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: