VrooBlog

VrooBlog

Pomarańczowo i według planu

wtorek, 31 maja 2005 10:42

„Według oficjalnych dokumentów planowany budżet AK na rok 1944 wyniósł ok. 12.480.000 dolarów” – czytam w książce Janusza Zadwornego na temat Powstania.

Ilu z Was, drodzy absolwenci polskich szkół średnich myślało o historii z takiej perspektywy? Że patriotyzm, walka z wrogiem itd. a z drugiej strony budżet, bilans, regularnie wypłacany żołd? I prawie 100 milionów dolarów, które Sikorski i Mikołajczyk dostali od prezydenta Roosevelta. Kwota to jak na owe czasy ogromna. Zanim nas sprzedał, trochę nas dofinansował. A i tak się opłacało. Stefan Korboński stwierdza, że budżet jego jednostki łączności (radiostacje, lokale, telegrafiści), która przekazywała aliantom bezcenne informacje wynosił połowę pensji woźnego w BBC.

To, że zryw jest spontaniczny, że coś się dzieje „nagle” to tylko symbol, wykreowany na rzecz propagandy. Żadne, nawet najbardziej nieudane polskie powstanie nie wybuchło bez przygotowań. Ale bardzo często tych przygotowań było właśnie za mało, jak gdyby wierzono, że zapał załatwi wszystko.

Obejrzałem niedawno film „Anatomy of a Revolution”, wyprodukowany przez kanadyjską sieć CBC.

Dokument stara się odpowiedzieć na pytanie: jak to się stało, że nagle na Ukrainie wybuchła „Pomarańczowa Rewolucja”? Otóż wcale nie nagle, wcale nie spontanicznie. Kamera towarzyszy zwolennikom Juszczenki już od lata 2004. Nie wzięli się znikąd. Ukraińskich studentów wspomogli ludzie, którzy mieli już za sobą organizację rewolucji w Serbii (2000) i Gruzji (2003).

Taka międzynarodówka rewolucyjna. Jeden z liderów mówi z przekąsem do autorki programu, że już Lenin stwierdził – „rewolucja to organizacja, organizacja i organizacja”. Widzimy materiały z letniego obozu szkoleniowego: jak organizować demonstracje, jak sterować tłumem, jak nie dać się zastraszyć milicji, jak przetrwać aresztowania. Plany bardzo konkretne: jeśli nie uda się utrzymać na ulicach 300 tysięcy osób, przegramy.

No i kasa też była. Od Sorosa i paru amerykańskich fundacji.

Zastanawiam się, czy potrzeba było aż kanadyjskiej telewizji, aby zauważyć takie rzeczy? Bo polskie media plotły banały o przebudzeniu społeczeństwa, drodze ku demokracji itd. Nie wspominali, że ktoś to przecież musiał zaplanować z dużym wyprzedzeniem.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. kitka)

    Zgadzam się zupelnie z tym co napisaleś. Uważam że wszelkie takie ruchy są rozgrywka polityczna wcześniej zaplanowaną. I rzecz jasna stoja za tym interesy rzadu i duża kasa. Pozdrawiam:)

  2. Butryk

    Witam.
    Trudno się nie zgodzić tutaj z autorem. To jest oczywiste, że każdy zryw zbrojny, każdą rewolucję poprzedzały przygotowania – oczywiście bardziej lub mniej udane. Fakt faktem, że niewielu młodych ludzi zagłębia się w problematykę wydatków, bilansów i kosztów, związanych z wybuchami powstań, zrywów, czy konfliktów zbrojnych.
    Nie wymagajmy jednak od szerszej rzeszy młodych ludzi, tego żeby się interesowały tak „nieciekawymi” aspektami historii. Większość z tych, co zaczynają swoją przygodę z tą nauką, bądź stykają się z nią dorywczo pociąga heroizm, walka o ideały, bezinteresowność, bohaterstwo. Trudno żeby zagłębiali się w zestawienia, tabele i kosztorysy :).

    Jeśli zaś kogoś ciekawią takie tematy, to chciałbym zaprosić zainteresowanych na stronę http://www.dws.xip.pl. Już wkrótce w serwisie Polska Podziemna – temat „Delegatura Rządu na Kraj” szeroko będzie omówiony m. in. temat wydatków poniesionych przez ten urząd.

    Pozdrawiam.

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: