VrooBlog

VrooBlog

Lubię poniedziałki

poniedziałek, 19 grudnia 2005 21:01

Może dlatego, że poniedziałek to jedna z pięćdziesięciu dwóch naturalnych szans w roku, żeby zacząć od nowa. Jeśli opieprzałem się w tygodniu minionym, jest mi to wybaczone, od poniedziałku godziny siódmej zero zero do roboty. I lubię poniedziałki, bo wtedy jakoś częściej mi wychodzi, nie szukam wymówek, nie depresjonuję się ogólną niemocą i beznadzieją. Gorzej, że czasami optymizmu wystarcza do wtorku, no najwyżej do środy.

W sumie śmieszne to. Poza niewielkim epizodem, zawsze pracowałem kiedy mi pasowało, nie trzymając się rytmu tygodniowego (dziennego też nie). Gdzieś jednak pokutuje przekonanie, że w poniedziałek „wszyscy” idą do pracy i jakoś mi to zostało.

No czasami poniedziałków nie lubiłem. Szczególnie gdy wypadał deadline jakiegoś zlecenia, a ja byłem w lesie. To znaczy swoją wtedy jeszcze studencką nadzieją i zapałem chciałem nadrobić obijanie się. Ale programy jakoś się jednej nocy nie chciały pisać. Wtedy poniedziałek oznaczał myślenie, zadzwonią czy nie? czy dzwonić i renegocjować termin, głupio, bo tak późno? A może nie pamiętają, a ja na wtorek zdążę i obsuwy duzęj nie będzie? Troszkę mi już takie podejście przeszło, ale zdarzało się, że widziałem je u zupełnie poważnych firm. :) Dzień odbioru jednego z etapów projektu za kilkadziesiąt tys. zł., a oni telefony wyłączyli, na emaile nie odpowiadają. Tydzień później też nic jeszcze do pokazania nie mieli.

Brak komentarzy (na razie)

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: