VrooBlog

VrooBlog

Jaruzelski

piątek, 2 grudnia 2005 01:17

Ponownie notka polityczna.

Czy doczekam się kiedyś, że „człowiek honoru” znajdzie się za kratkami? Za co? Za wieloletnią służalczość wobec Rosjan, za stan wojenny, za morderstwa, których dokonano za jego zgodą. Tłumaczenia Jaruzelskiego i Kiszczaka, że nic nie wiedzieli o planach porwania Popiełuszki są śmieszne.

Komuniści idą dokładnie tą samą drogą, którą szli hitlerowscy dygnitarze w Norymberdze. Że to bez ich zgody, to tylko ich podwładni tak się rozzuchwalili. Kto słyszał w PRL o własnym zdaniu? Szczególnie wśród aparatu bezpieki.

Jaruzelski za sprawą Michnika i jego gazety stał się niemal kolejnym „autorytetem moralnym”. Ale wystarczy się cofnąć o 20 lat. Internetowe muzeum PRL przechowuje zapisy dźwiękowe paru jego przemówień z tego czasu. Ponure slogany bezmyślnego aparatczyka. Czas, aby za te slogany i za ogromny zastój on oraz inni jego kolesie odpowiedzieli.

To nie tylko sytuacja geopolityczna, w której Polska znalazła się po II wojnie światowej. To konkretne osoby podejmowały decyzje gospodarcze, konkretne osoby wysyłały żołnierzy na ulice, konkretne osoby nękały opozycję. Czy musiały to robić? Przynajmniej od roku 1956 był wybór. To nie tak, że byłeś na wojnie i musiałeś robić rzeczy straszne. Mogłeś zdecydować czym się chcesz zajmować w życiu. Skoro zdecydowałeś źle, skoro zdecydowałeś się być gnębicielem swoich rodaków, zapłać im za to.

Ale nie. Wykłady z Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych na SGH miałem z panem Pawłem Bożykiem. W latach 70. był on głównym doradcą ekonomicznym Gierka, teraz szefuje jednej z prywatnych uczelni. I dla nikogo nie jest niestosowne, że gość, którego rady doprowadziły Polskę do gospodarczej zapaści, teraz naucza kolejne pokolenia w szkole państwowej.

To jest jeden z większych problemów Trzeciej RP. Kiedyś mieliśmy Rzeczpospolitą Szlachecką, teraz mamy Rzeczpospolitą Grubej Kreski. Relatywizacja wszystkiego, argumenty wyjaśniające każdą podłość z przeszłości, hurtowe przebaczanie. No i mentalność Kalego: wykorzystywanie zła do własnych celów. Nie byłoby przecież potęgi Leppera, gdyby w roku 92. Wałęsa nie zaprosił go do Belwederu i nie wykorzystał w starciu z ówczesnym rządem. Od tego czasu Lepper wie, że może zrobić wszystko, ale nikt go nie pogoni, bo jego poparcie się liczy.

No i od paru tygodni wiemy: Rzeczpospolita Kwacza nic w tym układzie zmieni.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. mhulboj

    No i od dawna wiemy tez, ze nikogo tak naprawde to nie obchodzi (obchodzi tylko gdy mozna sobie autopromocje zrobic, itp).
    W polityce PL wszystko przejdzie plazem i ciemne masy sie tym nie przejma.

  2. kamyk

    Wiesz, bronić Go nie będę. Ale rozumiem, że uważasz kartki i wszystko to, co było w tym okresie za coś o wiele gorszego, niż 1956 rok chociażby na Węgrzech. Albo później to, co w Czechosłowacji.
    Faktycznie – można było Polskę jeszcze bardziej zgnoić…

  3. Vroobelek

    kamyczko, a wiesz o tym, że w 80/81 roku wcale nie było groźby inwazji, to sam generał, wielki polski patriota, prosił żeby nas postraszyć, bo nie może sobie poradzić w kraju?

    zresztą dwie sprawy:

    1. w Polsce inwazja by nie przeszła, bo Polacy zrobiliby od razu powstanie, co zresztą widać było w roku 56, gdy kolumny radzieckie rzeczywiście już szły na warszawę, a tu niby ludowe wojsko polskie otrzymało rozkaz zatrzymania ich. Chruszczow o tym wiedział, dlatego dogadał się z Gomułką. Węgrzy już potem tego szczęścia nie mieli.

    2. kartki i gierkowo-jaruzelska gospodarka zatrzymała nas w rozwoju o 10 lat. zresztą wiesz 50x lepiej ode mnie, że poziom życia w latach 80 różnił się na Węgrzech i w Polsce.

    a może i sprawa trzecia: oczywistym jest dla mnie, że przy okrągłym stole zaszła transakcja: wy sobie porządzicie, w zamian za bezkarność i – gospodarkę (którą uwolnił zresztą Rakowski, a nie Mazowiecki). Tyle, że nie wierzę w „spisek”, myślę, że naiwna i nie mająca pojęcia o negocjacjach opozycja solidarnościowa dała się po prostu wrobić.

  4. Kamyk

    Wiesz, nie jestem przekonana do Twoich prawd.
    Jednak nie będę polemizować – sprawdzę co wie na ten temat google.

    A co do 2. punktu, to jest to wielka pomyłka. Tylko Polacy tak to widzieli. Bo fakt, było co jeść, nie było kolejek, nie było kartek. Było mydło AMO i były dezodoranty FA. Ale był też dubbing od 50-tych lat, co by nie uczyć się języków. Tylko polskie, radzieckie i Czechosłowackie filmy nie były dubbingowane.
    Za to nikogo nie było stać na nic, co było w sklepach. A jeśli już, to się na video czekało 2 lata, na TV rok.
    No i w ramach tego, że u nas było lepiej. W roku 1987 musiałam się zapisać do KISZ – związek młodych komunistów.Do dziś mam czerwoną legitymację. I prawie do końca ogólniaka śpiewałam hymn rosyjski po rosyjsku 7-go listopada i 4-go kwietnia.
    Ponadto zostałam ochrzczona za zamkniętymi drzwiami kościoła w wieku 3 lat dopiero, bo inaczej ojciec trafiłby do pierdla. I takie tam słodkości.
    Więc proszę Cię, nie porównujmy wyrywkowo tych 2 państw :) Uważam, że w Polsce było lepiej, nawet jeśli nawet kartki były na kartki.

  5. jeden z braci gg

    nieśmiało wtrącę się do dyskusji…
    nie ma sensu porównywać „gdzie było gorzej”, w Polsce czy na Węgrzech. Kto bardziej cenił namiastkę bogactwa, wolałby pewnie Węgry (fakt bezsporny – Polska startowała ze znacznie niższym PKB w 89 roku niż Madziarzy), kto cenił namiastkę wolności, wybrałby Polskę (kolejny bezsporny fakt – w Polsce totalitarny gorset był luźniejszy niż u innych „demosąsiadów”, może poza okresem stanu wojennego. Kiedyś byłem na dyskusji panelowej z udziałem pracownika Intytutu Gaucka, który stwierdził, że w NRD co 7 obywatel był konfidentem!)
    To wszystko nie zmienia mojego zdania, że mieliśmy ustrój TOTALITARNY, a nie, jak twierdzą niektórzy publlicyści, autorytarny. Uważam, że Jaruzelski powinien zostać symbolicznie skazany za stan wojenny (kara powinna być w zawiasach, bo po co ma siedzieć; poza tym Jego Eminencja Aleksander K. na pewno już zdążyłby go ułaskawić;). Ten symboliczny wyrok byłby prawdziwą cezurą między komunizmem a demokracją w Polsce.
    Reasumując – zgadzam się z większością tez autora notki i stwierdzam, że stał się radykalniejszy ode mnie;)

  6. Mikołaj

    Oj Robert, postudiowałbyś politologię i historię, to by Ci odeszła ochota na czarno-białe sądy…
    Relatywizm? Raczej pragmatyzm ocen, bo bezkompromisowość i dipolowe widzenie świata nad wyraz zbliża nas do Dzierżyńskiego czy Pol-Pota z ich prostym „winny/niewinny”. Sęk w tym, że życie wredne jest i najczęściej szare.

    Piszesz o służalczości wobec ZSRR, ale historia PRL i PZPR pokazuje jasno, że Jaruzelski był w niej przedstawicielem skrzydła reformatorskiego. To, że z dzisiejszej perspektywy widzimy to skrzydło jako zatwardziałą ekipę, naprawdę nie oznacza że nie mogło być gorzej. Zamiast Jaruzelskiego mogliśmy mieć betoniarnię PZPR (Olszowski, Milewski), która byłaby polskim odpowiednikiem Husaka, Kadara czy Honeckera. Wtedy stan wojenny nie skończyłby się armatkami wodnymi, pałami na tyłek i interną, ale „kompanią zwartych oddziałów” i workami z piaskiem, tudzież długimi wakacjami „pod białym niedźwiedziem”.
    Piszesz o „morderstwach dokonanych za jego zgodą”. Bez względu na to, co o tym myślisz, w Polsce obowiązuje domniemanie niewinności. Mówiąc wprost – na takie twierdzenia trzeba mieć papiery, bo samo przekonanie do skazania nie wystarczy – i całe szczęście. Gdyby mogło wystarczyć, to szybko byśmy się doczekali jakiejś czerezwyczajki. Zresztą mam dziwne wrażenie, że akurat pod tym względem „wraca nowe”.
    Mówisz, że inwazja by nie przeszła. Hmmm… jesteś kolejną osobą, która zapomina, że Armia Radziecka nie musiała do Polski wkraczać, bo w niej stacjonowała. Co więcej – doskonale znała Polskę i błyskawicznie mogła zneutralizować opór wojska, jak i ówczesnego rządu. Nie zapominaj, że z Królewca do Warszawy nowoczesny czołg może dojechać raptem w 4 godziny – to ciut za krótko, żeby jakieś polskie jednostki pancerne dojechały ze Śląska. Zresztą żeby wojsko stawiło opór, musi mieć łączność, którą Rosjanie też potrafili zakłócać. Last but not least zarówno Pragę, jak i Kabul zajęto sprytnym manewrem wyładowując spadochroniarzy z samolotów podających się za cywilne.
    Zarówno w 1980, jak i w 1981 ZSRR miało siły i środki do tego, żeby przejąć władzę nad krajem w ciągu kilku godzin. Jaruzelski poszedłby w odstawkę, a na jego miejscu zainstalowanoby kogoś z prawdziwego betonu. Rankiem byśmy się obudzili nie tylko bez Teleranka, ale i bez większych szans na jakieś zmiany.
    Naprawdę na historię nie można patrzeć w sposób czarno-biały, bo bardzo szybko popadnie się w nieciekawy w sumie schemat pt.: „trzeba dobrać z uczciwych”. Wychodzę z założenia, że lepiej puścić na wolność złoczyńcę, niż skazać niewinnego…

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: