VrooBlog

VrooBlog

PKP MYŚL

poniedziałek, 4 października 2004 09:49

Niedaleko obskurnego przystanku Warszawa-Ochota stoją sobie dwa kontenery. Brudnoczerwona blacha nie wyróżnia się niczym specjalnym. Niezbyt solidne drzwi, na nich napis PKP MYŚL. Wchodzę do środka, długi korytarz, podzielony na sekcje. 5 MINUT, 10 MINUT, 15 MINUT, 20 MINUT. Z pierwszej dostaniemy się do Łomży, Białegostoku i Rzeszowa. Z drugiej Berlin, Wiedeń, Kijów. Z ostatniej nawet Tokio i Pekin. Wystarczy wejść i zająć miejsce w wagonie. W kontenerze znajduje się jedyny w Warszawie przystanek nowej spółki Polskich Kolei Państwowych. PKP MYŚL – kolej telepatyczna. Niestety nie mam pewności, czy do tych miejsc przenosimy się cieleśnie czy tylko duchowo. Sam korytarz jest zdecydowanie wirtualny, bo kontenery były małe, a on ciągnie się chyba aż do parkingów podziemnych w hotelu Campanile.

Usługa jest cały czas w wersji testowej, zdarzają się sytuacje, że pasażer gdzieś znika. Mnie też to spotkało, wpadłem w jakąś wirtualną klatkę. Na szczęście pamiętałem kombinację wirtualnych klawiszy i zresetowałem połączenie – wróciłem do poczekalni na Ochocie. Mimo wszystko taka forma podróży to bardzo perspektywiczna sprawa. Jeśli się Wam przyśni, polecam.

Komentarze

Śledź komentarze do tego artykułu: format RSS

  1. Vroobelek

    komentarze ocenzurowałem ;-) priv to priv.

  2. giaur

    Za to cenię moje sny – tylko tam udaje mi się pokonać ograniczenia logiki, fizyki, psychologii :)

    pozdrawiam :)

  3. Vroobelek

    moje sny zaspokajają czasami niedostatek filmów sensacyjnych, choć zwykle przed kimś uciekam, ale przeżywam i to się liczy :-)

    próbowałem już parę razy eksperymentów z Lucid Dreaming (czyli świadomymi snami), ale za malo cierpliwosci zeby ćwiczyć…

  4. Kamyk

    Komentarz do komentarza ;-))

    Hę? Za mało cierpliwości? :) A od czego zacząłeś ćwiczenia? :) Wystarczy długopis i jakiś zeszyt :)

  5. Vroobelek -> Kamyk

    Długopis i jakiś zeszyt miałem obok łóżka :) Gdy się budziłem w środku nocy lub nad ranem, zapisywałem to co pamiętam. Rano stwierdzałem, że nie jestem w stanie siebie odcyfrować, autentyczne hieroglify to były. :-) A z tego co mi się udawało niewiele wychodziło: rzucone przypadkowo wspomnienia bez związku. Niestety do zapisywania czegokolwiek potrzebuję dawki świadomości. :-)

    Z innych ćwiczeń próbowałem dwóch:
    1. przypominanie sobie przed snem zdarzeń dnia w kolejności odwrotnej (tak aby łatwiej było sobie przypomnieć rano sny), całkiem przyjemne ;)
    2. testy rzeczywistości czyli pytania „czy teraz śnię?”. nie byłem za bardzo systematyczny, a skoro zapominałem o nich w realu, to trudno żeby pamiętać podświadomie we śnie :-)

  6. Kamyk >> Vroobelek

    Rozumiem :o)) Tzn staram się zrozumieć :o) U mnie to troszkę inaczej wyglądało, przyszło nieświadomie, w wieku nastoletnim, stosowane, nieświadomie, dla własnego dobrego samopoczucia :o) W pewnym momencie miałam wrażenie, że wariuję :o) Bo nikt nie wiedział, o czym opowiadam, i w zasadzie w odpowiedzi widziałam jeden ruch – ruch palca wskazującego w środek czoła :o)
    Potem dorastanie, zaniedbanie, ale i nazwanie, więc i powrót był łatwy – kilka dni spania z zeszytem i piórem pod poduszką i już ;o))

  7. Vroobelek

    U mnie w wieku nastoletnim często zdarzały się sny w odcinkach, np. przez trzy kolejne noce ;-) Też mi nikt nie wierzył!

    Rzeczywiście, ludziom trudno opowiedzieć o tym co się robi we śnie, najlepiej wychodzi opowiadanie koszmarów, tych akurat nie mam.

  8. Anonim

    Oooo :)))) Odcinki fajne są :) Taka nasza telenowela :)))) Widzę, że Ty „swój” :)))

  9. Kamyk

    Anonima to ja :) Z tej wielkiej radości, zapomniałam oznakować komentarz :) Ale po IP i tak widzisz :)

  10. VrooBlog » Warszawa Ochota w słoneczne popołudnie

    […] Nad wszystkim czuwa Hotel Campanile, tak, to tutaj toczyła się akcja notki PKP Myśl. […]

Zostaw komentarz

W komentarzu można (choć nie trzeba) używać podstawowych znaczników XHTML.


Jak stąd uciec?

Najedź kursorem nad linka aby przeczytać opis...

Moje - prywatne: